Menu

Bo skrzywdzić dziecko jest tak łatwo…

Bo skrzywdzić dziecko jest tak łatwo…

„Tatuś leży w łóżku i bełkocze. Bełkot przeradza się w wulgarny krzyk i przekleństwa pod adresem mamy. Boimy się tego wrzasku, nigdy nie wiemy, jak to się skończy. Po chwili widzę, jak chwyta garnuszek i rzuca nim w mamę. Mama w ostatniej chwili robi unik i garnuszek ląduje na głowie mojego brata. Brat drze się wniebogłosy, widzę dużo krwi lejącej się z rany. (…) Innym razem pijany ojciec zbił brata paskiem od spodni. Trafił go w głowę metalową sprzączką. Znowu lała się krew”. 

To jedno z wielu wspomnień, na których opiera się autobiograficzna książka „Kato-tata” Halszki Opfer – ofiary przemocy ze strony ojca. Takich pamiętników mogłoby jednak powstać setki, ponieważ przemoc wobec dzieci to wciąż aktualny problem i to nie tylko w rodzinach z problemem alkoholowym. Alkoholizm jednego lub obojga rodziców powoduje jednak dodatkowe trudności w rozwoju dziecka – potęguje zaburzenia adaptacyjne i wpływa na zaniedbywanie jego podstawowych potrzeb. Nadmierne spożywanie alkoholu przez opiekuna często staje się też katalizatorem przemocy wobec dziecka. Jednak Katarzyna Fenik, psycholog z Fundacji Dzieci Niczyje, podkreśla, że tak naprawdę w każdej rodzinie alkoholowej krzywdzi się dzieci. - Dzieje się tak na skutek zaniedbywania, do którego dochodzi chociażby ze względu na koncentrację rodziny wokół problemu alkoholowego, co powoduje, że dziecko nie otrzymuje potrzebnej mu uwagi. Do tego dochodzą kwestie związane z niewłaściwą postawą osoby pijanej wobec dziecka – wulgarne zachowania, brak kontroli nad postępowaniem wobec dziecka i komunikacją z nim. – zaznacza. Sytuacja domowa, w której na porządku dziennym są konflikty i brak zgody pomiędzy członkami rodziny, staje się z czasem dla dziecka stanem normalnym, a ono samo zaczyna postrzegać (i co za tym idzie – przejmować) negatywne reakcje i zachowania dorosłych jako prawidłowe. Mimo że dziecko odczuwa szereg bolesnych uczuć - żal, gniew czy rozczarowanie - to nie wyraża ich, gdyż w rodzinie patologicznej nie ma miejsca na uzewnętrznianie tego typu emocji w bezpieczny sposób.

„Mali zakładnicy”

Dzieci osób nadużywających alkoholu nazywa się „małymi zakładnikami”, jako że są one poniekąd więźniami nałogu własnych rodziców i – tak samo jak więźniowie – są przetrzymywani i torturowani. Nie tylko fizycznie, jak przyjęło się powszechnie uważać, ale i na inne sposoby, które wywołują szereg przykrych i bolesnych doświadczeń. Nie ma reguły, co do tego, czy owe awantury mają miejsce częściej, gdy rodzic jest „zalany”, czy gdy jest trzeźwy, ale na głodzie. - W obu tych momentach dziecko doświadcza przemocy – może ona nieznacznie różnić się jedynie formą. Niektórzy krzywdzący rodzice używają przemocy niezależnie od tego, czy są pijani czy trzeźwi. Jedne dzieci mówią, że nadużywający rodzic jest najgorszy pod wpływem alkoholu, inne - że uspokaja się i łagodnieje, gdy jest pijany, a jego agresja narasta, gdy źle się czuje w stanie odstawienia. – wyjaśnia Katarzyna Fenik.

Słowa bolą bardziej niż czyny

Dziecko w rodzinie z problemem alkoholowym i przemocą odczuwa bardzo silne deficyty w zakresie zaspakajania jego podstawowych potrzeb – szczególnie tych natury emocjonalnej. Często brakuje mu nie tyle uwagi, co nawet akceptacji ze strony rodzica. Dziecko czuje się odrzucone, m.in. przez surową krytykę, jakiej na co dzień doświadcza. Nie jest w stanie sprostać wygórowanym wymaganiom („Tylko piątka z klasówki? A dlaczego nie szóstka?”),  niesłusznie są oceniane również jego zachowania („Skorupka po jajku na stole? Chyba zasłużyłeś na karę”), za co często spotyka je nieadekwatna do przewinienia kara. Nierzadko czuje się oszukiwane – rodzice nieustannie je okłamują i nie dotrzymują obietnic („Tata znów nie pojawił się na meczu…”), czego przyczyną jest zazwyczaj nadużywanie alkoholu. Dziecko doświadcza przemocy również na poziomie intelektualnym – jego zdolności i umiejętności są stale deprecjonowane, a ono samo traktowane jest bardzo przedmiotowo. Jak zwierzątko, które do niczego się nie nadaje, sprawia jedynie problemy, i które można ukarać krzywdzącym i wulgarnym wyzwiskiem lub cięgami…

Moja wina – bardzo „wielka” wina…

Dziecko odczuwa silne poczucie winy związane z tym, co się dzieje w domu („To moja wina, że mama mnie bije, moja wina, że tata pije”) oraz strach przed skutkami swoich poczynań, a nawet tego, że w ogóle istnieje. Z jednej strony czuje do rodzica silne przywiązanie (bo to on jest opiekunem i to on przebywa z nim cały czas), a z drugiej złość i nienawiść za wyrządzone mu krzywdy. I wstyd za to, jak  zachowuje się rodzic – wobec niego, siebie i reszty rodziny. Dziecko znacznie umniejsza własną wartość, ma zaniżoną samoocenę i poczucie bycia najgorszym – obwinia siebie o wszystko, uważa, że zasługuje na to, aby być krzywdzonym przez innych. Jak się okazuje, ok. 75-90 proc. młodych ludzi, którzy doświadczyli przemocy w dzieciństwie, uważa się za odpowiedzialnych za doznane krzywdy. Przemoc wobec dziecka to również porzucenie, czyli pozostawienie go bez opieki na dłuższy czas. Niepoinformowane o przyczynach takiej sytuacji dziecko czuje się osamotnione i bezradne. Gdy rodzic odchodzi na zawsze, jest to dla niego tym większy cios, który generuje jeszcze większe poczucie winy – „Mama mnie porzuciła, bo jestem złym człowiekiem…”.


3 komentarze Skomentuj
powrót na górę
Napisz do nas!
Na pytania naszych Czytelników odpowiada dr med. Bohdan T. Woronowicz.
Wystarczy wypełnić poniższy formularz.

Odpowiedzi będą publikowane anonimowo na stronach portalu.
Przesłane w formularzu dane pozostają do wiadomości Redakcji.
Wyrażam zgodę na publikację w serwisie UZALEŻNIENIE.com.pl