W polskim lecznictwie odwykowym w ostatnich latach dokonało się wiele zmian. Dziś uzależniony pacjent ma do wyboru terapię na oddziale całodobowym, dziennym lub ambulatoryjne leczenie w poradni, a także szeroką gamę placówek prywatnych. Który rodzaj terapii jest najlepszy? Gdzie szukać pomocy? O leczeniu uzależnienia od alkoholu w polskich realiach rozmawiamy z Jadwigą Fudałą, kierownikiem Działu Lecznictwa Odwykowego i Programów Medycznych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

 Dorota Bąk: W jaki sposób osoba uzależniona od alkoholu może dostać się na leczenie?

Jadwiga Fudała: Najczęściej ludzie zaczynają szukać pomocy i trafiają do placówek lecznictwa odwykowego, kiedy mają na tyle poważny problem z piciem, że zaczyna to ich już przerastać. Najczęściej nie są oni zdiagnozowani jako uzależnieni od alkoholu. Warto jednak wiedzieć, że aby dostać się do placówki, nie trzeba mieć żadnego skierowania ani postawionej diagnozy. Tym bardziej, że większość lekarzy pierwszego kontaktu niestety nie rozpoznaje uzależnienia. Nie mają czasu na diagnozę, ponieważ to wymaga spędzenia dłuższego czasu z pacjentem, oraz wiedzy – o co pytać i jak interpretować odpowiedzi. Zatem jeżeli ktoś czuje, że ma problem alkoholowy i chciałby coś z tym zrobić, może zgłosić się do dowolnej placówki leczenia uzależnień. Do poradni można się udać bez skierowania, również wtedy, kiedy nie jest się osobą ubezpieczoną. Adresy placówek działających w całej Polsce są dostępne na naszej stronie internetowej www.parpa.pl. O dostęp do terapeuty naprawdę nie jest trudno – w naszym kraju tylko w 10 proc. powiatów brakuje placówek odwykowych. Natomiast w niektórych miastach działa ich nawet więcej niż jedna, a w dużych miastach – oferta jest bardzo bogata. Warto wcześniej zadzwonić i umówić się na spotkanie ze specjalistą, aby mieć pewność, że danego dnia zostanie się przyjętym. Należy zabrać ze sobą dokument potwierdzający tożsamość, np. dowód osobisty, i – ewentualnie – dowód ubezpieczenia. No i warto również wiedzieć, że do placówki leczenia uzależnień przychodzimy na trzeźwo. Dla osób pijących decyzja o udaniu się do poradni uzależnień czasami jest tak trudna, że próbują one swój niepokój troszeczkę obniżyć wypijając przed przyjściem niewielką ilość alkoholu. To jednak nie ma sensu, ponieważ w placówce czeka na nich przede wszystkim rozmowa na temat picia, która pozwoli się rozeznać, jakiego rodzaju to jest problem. Bo nie wszyscy są uzależnieni…

D.K.: Czy rozpoznanie alkoholizmu odbywa się podczas tej pierwszej wizyty?

J.F.: Tak. Dlatego ważne jest, aby osoba, która zgłosi się na leczenie, była całkowicie trzeźwa. Jeżeli będzie świeżo po odstawieniu alkoholu, czyli w zespole abstynencyjnym, może mieć bardzo złe samopoczucie i wówczas diagnoza nie będzie możliwa. Wtedy najpierw trzeba się zająć złą kondycją tej osoby i w zależności od stopnia nasilenia objawów podać leki lub zastosować hospitalizację. Dopiero później możliwe jest diagnozowanie uzależnienia. Trzeźwość podczas pierwszej wizyty w poradni leczenia uzależnienia od alkoholu jest naprawdę ważna, ponieważ diagnoza jest rozmową, zatem pacjent musi rozumieć pytania, przypominać sobie różne fakty oraz być w stanie wyciągać logiczne wnioski.

D.B.: Czasem mówi się o obowiązku bycia trzeźwym minimum 48 godzin… Czy istnieje taki wymóg?

J.F.: Nie ma takiego formalnego obowiązku. Długość abstynencji przed wizytą zależy od stanu pacjenta i jego stylu picia. Jeśli ktoś pije w stylu ciągłym, ale niewielkie ilości alkoholu, to taka osoba po przerwaniu picia może nie mieć nasilonych objawów abstynencyjnych. To zalecenie 48 godzin abstynencji może i byłoby sensowne, ale tak naprawdę nie możemy stawiać wszystkim pacjentom jednakowych wymagań, ponieważ ich stan bywa różny. Zresztą wymóg trzeźwości jest powszechnie znany, więc naprawdę bardzo rzadko zdarza się, aby ktoś przyszedł do poradni pijany.

D.B.: Jakie są rodzaje placówek, w których leczy się alkoholizm?

J.F.: Istnieją cztery podstawowe rodzaje placówek: oddziały leczenia alkoholowych zespołów abstynencyjnych, terapeutyczne oddziały całodobowe, oddziały dzienne oraz poradnie leczenia uzależnień. Pierwszym etapem leczenia są najczęściej oddziały leczenia alkoholowych zespołów abstynencyjnych, nazywane niesłusznie „detoksem”. Znajdują się one najczęściej w szpitalach i są przeznaczone dla osób, które doświadczają nasilonych objawów odstawiennych, czyli mają bardzo złe samopoczucie po przerwaniu picia. Tam stosuje się głównie leczenie farmakologiczne, przy wsparciu motywującym terapeuty, który ma za zadanie zachęcić pacjenta do kontynuowania leczenia. Na takim oddziale leczy się zespół abstynencyjny, czyli symptom choroby alkoholowej, więc nie można liczyć na to, że ktoś, kto trafił na odtrucie od razu będzie chciał zmienić swój styl picia. Przebywanie na oddziale ma poprawić stan pacjenta w danym momencie, ale po opuszczeniu szpitala bardzo często zdarza się, że wraca on do picia. Ten rodzaj leczenia nie rozwiązuje więc samego problemu uzależnienia jako choroby. Jeśli występuje nasilony zespół abstynencyjny, to w większości przypadków mamy jednak do czynienia z uzależnieniem. Chociaż żaden pojedynczy symptom nie świadczy o uzależnieniu, to zespół odstawienny jest objawem zależności fizycznej, więc prawdopodobnie osoby, które trafiają na oddziały leczenia alkoholowych zespołów abstynencyjnych są uzależnione. O pobycie na oddziale szpitalnym warto też pomyśleć wówczas, kiedy człowiek pije długimi ciągami, ma zaburzoną gospodarkę wodno-elektrolitową, jest niedożywiony, osłabiony i często choruje. Psychiczne i zdrowotne konsekwencje wieloletniego picia nakładają się na siebie i są odczuwalne właśnie w momencie odstawienia alkoholu. Wtedy najczęściej pacjent wymaga wzmożonej opieki medycznej. Na szczęście większość osób, które nie piją w długich ciągach, nie będzie wymagała leczenia szpitalnego. Powiem więcej, nie będzie w ogóle wymagała zaopiekowania farmakologicznego. Po kilku dniach po przerwaniu picia wracają one do formy, a objawy odstawienne samoistnie u nich mijają.

Szukasz placówki w swojej okolicy? Bazę ośrodków terapeutycznych znajdziesz na stronie: http://uzaleznienie.com.pl/wyszukaj-osrodek.html


 D.B.: Gdzie powinna zgłosić się osoba, która dotkliwe odczuwa objawy abstynencyjne?

J.F.: Najprościej byłoby się zgłosić do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, ponieważ do przyjęcia na OLAZA faktycznie potrzebne jest skierowanie. Można też się udać bezpośrednio do szpitala psychiatrycznego i tam, na izbie przyjęć,  lekarze zdecydują o ewentualnym przyjęciu na oddział detoksykacji. Należy przy tym pamiętać, że alkoholowy zespół abstynencyjny czasami jest stanem zagrażającym życiu, dlatego nie warto w ciężkich stanach zwlekać ze zgłoszeniem się do szpitala. Nie trzeba za wszelką cenę przeżywać tego stanu w samotności, nawet jeżeli dochodziło do niego już wielokrotnie, bo nie wiadomo, co się może wydarzyć za kolejnym razem. Stan przerwania picia wymaga kontaktu z lekarzem również wtedy, jeżeli w przeszłości po odstawieniu alkoholu występowały już napady drgawkowe, majaczenie drżenne lub inne zaburzenia psychiczne, np. halucynacje. Wówczas pacjent absolutnie wymaga hospitalizacji, bo takie stany lubią się powtarzać…

D.B.: Czy osoba, która w czasie przerywania picia doświadcza takich objawów jest w stanie właściwie ocenić swój stan?

J.F.: Czasem tak, a czasem nie. Ale w większości jest w stanie to zrobić, ponieważ objawy odstawienne nie zawsze zakłócają świadomość, a nawet jeśli tak jest, ich nasilenie jest zmienne w ciągu doby. Są to raczej stany, które występują np. wieczorem albo w nocy i wtedy są też najbardziej dolegliwe. Poza tym, osoba, która doznaje halucynacji, nie traci do końca rozeznania, gdzie i z kim jest – ona po prostu widzi i słyszy rzeczy, które nie istnieją. Inaczej jest w przypadku majaczenia drżennego (delirium tremens). W tym stanie człowiek ma zdecydowanie utrudnione rozeznanie i może mieć problem z podejmowaniem racjonalnych decyzji. Taka osoba nie jest świadoma swojego stanu i trafia do szpitala dopiero w chwili ustąpienia objawów lub też w wyniku interwencji rodziny, sąsiadów czy wezwanych sanitariuszy. Tutaj warto zaznaczyć, że osoby, które mają wysokie stężenie alkoholu we krwi, zwykle nie są przyjmowane na oddziały leczenia alkoholowych zespołów abstynencyjnych. To niestety błędne koło… W tej chwili w Warszawie przy ul. Kolskiej działa oddział przerywania ciągów alkoholowych, gdzie można zgłosić się w każdym stanie. Ale to rzadka oferta w Polsce. Przebywając w szpitalu pacjent już nie „dopija”, a kiedy zawartość alkoholu w jego krwi zbliża się do zera, zaczynają się u niego objawy odstawienne i wtedy można rozpocząć leczenie. Nie można podawać większości leków pacjentowi, który jest pod wpływem alkoholu. Często też taka osoba jest pobudzona i może stanowić zagrożenie dla innych pacjentów, więc jeżeli szpital nie dysponuje izolatkami, a najczęściej tak jest, to może odmówić jej przyjęcia. Jeżeli zaś pacjent stawi się na izbę przyjęć i ma jeszcze np. około promila alkoholu we krwi, to niektóre oddziały przyjmą go już w takim stanie. Jeżeli będzie pił dużo wody i nie będzie przyjmował alkoholu, to w ciągu kilku godzin wytrzeźwieje. Czasami też, choć formalnie nie jest jeszcze pacjentem, zaprasza się taką osobę, aby przeczekała w izbie przyjęć do czasu wytrzeźwienia. Szkoda byłoby przecież wypuszczać tę osobę, skoro już podjęła decyzję o przyjściu. Oczywiście zdarzają się też wyjątki. Pamiętam, jak do szpitala przywieziono kobietę, która była w zaawansowanej ciąży i miała 3 promile alkoholu we krwi! W takich wypadkach należy od razu reagować i oczywiście tak też postąpiono. Zatem to czy na leczenie zostanie przyjęta osoba pod wpływem alkoholu, zależy od samego szpitala – jeżeli jest to duża placówka, która ma liczny personel, to wówczas można zaryzykować przyjęcie nietrzeźwego pacjenta.

D.B.: Czy zdarza się, że osoby pod wpływem wyrzuca się z oddziału?

J.F.: Nie, po prostu się ich nie przyjmuje. Tak jak mówiłam, pacjenci przerywając długi ciąg picia mogą mieć we krwi nawet 5-6 promili, co powoduje, że trzeźwiejąc objawy abstynencyjne występują u nich mimo, że są jeszcze pod wpływem alkoholu. Tak więc konieczny do przyjęcia na oddział stan całkowitej trzeźwości może być w niektórych przypadkach wymogiem bardzo trudnym do spełnienia. Problem ten został dobrze rozwiązany w Niemczech. Na niektórych oddziałach szpitalnych znajdują się pojedyncze, wygłuszone sale-izolatki z miękkimi ścianami, gdzie przez całą dobę obserwuje się pacjenta. Dzięki temu niezależnie od stanu, w jakim się on znajduje, jest pod stałą opieką personelu.

Szukasz placówki w swojej okolicy? Bazę ośrodków terapeutycznych znajdziesz na stronie: http://uzaleznienie.com.pl/wyszukaj-osrodek.html


D.B.: Załóżmy, że pacjent skończył leczenie szpitalne na oddziale leczenia alkoholowych zespołów abstynencyjnych… Jak wyglądają dalsze etapy terapii?

J.F.: Jeśli po wyjściu z oddziału leczenia alkoholowego zespołu abstynencyjnego pacjent zdecyduje się podjąć dalsze kroki, to ma trzy możliwości. Pierwszą z nich jest poradnia leczenia uzależnień, która jest ambulatoryjną formą terapii. Oznacza to, że pacjent mieszka w domu i normalnie pracuje, a do poradni uczęszcza z różną częstotliwością, początkowo nawet trzy razy w tygodniu. W ofercie takiej placówki znajdują się porady lekarskie, sesje z psychologiem i terapeutą oraz grupowe spotkania terapeutyczne. Te same cele, które pacjenci realizują podczas terapii na oddziałach dziennych i całodobowych w ciągu 6-8 tygodni, w poradni będą robili w kilka miesięcy, co  wiąże się z mniejszą częstotliwością spotkań. Drugą formą leczenia jest pobyt na oddziale dziennym. W tym przypadku pacjent mieszka w domu i pięć razy w tygodniu uczęszcza na zajęcia odbywające się w godzinach od 8-9 do 14-16, w zależności od placówki. Podczas takiego intensywnego programu, który trwa właśnie od 6 do 8 tygodni, pacjent przebywa na zwolnieniu lekarskim. Jest to dobra forma leczenia na przykład dla matek, które potrzebują intensywnej terapii, ale ze względu na wychowywanie dzieci nie mogą sobie pozwolić na pobyt na oddziale całodobowym. Kolejnym rodzajem placówek leczących uzależnienia są terapeutyczne oddziały całodobowe. Terapia tutaj również trwa od 6 do 8 tygodni i jest ona przeznaczona głównie dla pacjentów wymagających intensywnej opieki, czyli takich, którzy mają za sobą kilka nieudanych prób leczenia lub doświadczają dodatkowych psychicznych bądź somatycznych zaburzeń. Do tego typu oddziałów kierowane są także osoby, które nie mogą się leczyć w swoim miejscu zamieszkania. Czasami ze względu na koszty, które musieliby ponieść w związku z dojazdem do poradni lub na oddział dzienny, jedyną sensowną formą leczenia jest dla nich właśnie oddział całodobowy. Innym powodem podjęcia leczenia w trybie całodobowym może być również fakt, że inny członek rodziny pije. Wówczas powroty z terapii do domu, w którym występuje stałe ryzyko przerwania abstynencji, jest sytuacją bardzo zagrażającą. W związku z tym, lepiej w takiej sytuacji, aby fazę początkową leczenia realizować w placówce całodobowej.

D.B.: Która z tych form leczenia jest najbardziej optymalna dla pacjentów?

J.F.: Terapia w poradni jest zdecydowanie najtrudniejsza, ponieważ człowiek pozostaje w dotychczasowym środowisku i musi sprostać obowiązkom życiowym,  chodząc dodatkowo na terapię, która jest dla niego wyzwaniem. Podobnie jest zresztą na oddziale dziennym – pacjent jest narażony na kontakt z alkoholem, stres, konflikty i codzienne problemy, będąc zmuszonym do dźwigania tych wszystkich obciążeń naraz. Natomiast najbardziej bezpieczny jest dla pacjentów oddział całodobowy, bo jest to „środowisko chronione”, w którym trudno się napić. Oczywiście, jeśli ktoś chce złamać abstynencję to ją złamie, ale generalnie w dobrych oddziałach sytuacje takie zdarzają się bardzo rzadko. Trzeba także pamiętać, że oddział całodobowy to nie oddział zamknięty, ponieważ w Polsce nie ma już takich oddziałów. Pacjent po prostu mieszka w szpitalu, przebywa tam cała dobę, a jeśli chce wyjść, żeby załatwić jakieś ważne sprawy, to dostaje przepustkę. Po 6-8 tygodniach leczenia musi wrócić do normalnego życia, od którego był odizolowany. Ten powrót może być bardzo brutalny, zatem niezbędne jest, aby po zakończeniu leczenia na oddziale dziennym lub całodobowym pacjenci kontynuowali terapię w poradniach, w miejscach swojego zamieszkania. Świadome kontynuowanie terapii zwiększa szansę na wyleczenie. Również udział w grupach samopomocowych, takich jak wspólnota AA i kluby abstynenta, poprawia rokowania. Oczywiście każdy ma prawo wybrać, co jest dla niego najlepsze. Wyniki badań pokazują, że jeżeli pacjent kontynuuje leczenie i jednocześnie aktywnie udziela się w grupach samopomocowych, to jego szanse na wyzdrowienie są większe niż kiedy przerywa terapię, a na grupy chodzi niesystematycznie albo wcale. Wtedy zostaje tak naprawdę sam ze swoimi problemami, przez co jest bardziej podatny na powrót do nałogu. Jestem jednak przeciwnikiem „wiecznego” leczenia w poradniach. Standardowo terapia uzależnienia powinna trwać nie dłużej niż dwa lata. Oczywiście, być może w jej trakcie człowiek odkryje, że ma do rozwiązania jeszcze wiele innych problemów, ale nie musi ich już leczyć w poradni uzależnień. Pacjenci nierzadko oczekują od terapeutów uzależnień rozwiązywania wszystkich ich życiowych kłopotów i często tak się dzieje, że faktycznie są pod ich dłuższą opieką. Jednak to nie jest worek bez dna – ma swoją pojemność… Potrzebujemy też miejsca na przyjmowanie nowych pacjentów, którzy również potrzebują naszej pomocy, a w tej chwili w dużych miastach muszą już czekać w kolejkach.

D.B.: Która z form leczenia, stosowana samodzielnie, jest Pani zdaniem najskuteczniejsza?

J.F.: Leczenie w poradni jest procesem rozłożonym w czasie, trwa co najmniej kilka miesięcy i nawet przy założeniu braku kontynuacji, większą szansę utrzymania abstynencji będą miały właśnie osoby, które na taką terapię uczęszczały. Z kolei pobyt na oddziale jest szybszą formą zainicjowania i wdrożenia zmiany. Pacjenci często trafiają tam z przekonaniem, że nie są osobami uzależnionymi. Dopiero podczas terapii poznają problem, zaczynają rozumieć mechanizm uzależnienia i postrzegać siebie jako osoby uzależnione. Wtedy dopiero podejmują decyzję o trzeźwieniu, układają plan wychodzenia z nałogu i nabywają elementarnych umiejętności radzenia sobie z głodem alkoholowym, bez których by polegli. A to dopiero początek. Kiedy po 6-8 tygodniach kończą leczenie, nie mają jeszcze umiejętności niezbędnych do utrwalenia w sobie zmiany. Program szpitalnej terapii jest krótki, a proces zdrowienia z uzależnienia wymaga więcej czasu. W związku z tym konieczna jest kontynuacja. Tak więc jako samodzielna forma leczenia najskuteczniejsza byłaby terapia w poradni. Badania pokazują, że systematyczne leczenie ambulatoryjne znacznie bardziej pomaga w utrwaleniu zmiany.

D.B. Dziękuję za rozmowę!

Rozmawiała Dorota Bąk
Współpraca: Anna Góra

jfudalaJadwiga Fudała – socjolog, specjalista psychoterapii uzależnień, organizator systemu lecznictwa odwykowego w zakładach karnych, wieloletni kierownik wojewódzkiego ośrodka terapii uzależnienia w województwie mazowieckim oraz wykładowca Szkoły Wyższy Psychologii Społecznej oraz Szkoły Wyższej Finansów i Zarządzania, autorka licznych artykułów i publikacji w obszarze profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych. Od lat prowadzi szkolenia różnych grup zawodowych: terapeutów uzależnień, lekarzy, sędziów rodzinnych, kuratorów, pracowników pomocy społecznej, członków GKRPA, księży, przedstawicieli samorządów, których celem jest poszerzenie umiejętności i zwiększenie skuteczności uczestników w rozwiązywaniu problemów alkoholowych występujących w obszarach ich funkcjonowania. Zwolenniczka metody Dialogu Motywującego jako sposobu efektywnego motywowania do zmiany szkodliwych zachowań osób, które nie chcą się zmienić. Posiada certyfikat terapeuty motywującego. Od 2005 roku kieruje działem Lecznictwa Odwykowego i Programów Medycznych w Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

II część wywiadu z Jadwigą Fudałą pt. „Czy alkoholik może wrócić do kontrolowanego picia?”.

Szukasz placówki w swojej okolicy? Bazę ośrodków terapeutycznych znajdziesz na stronie: http://uzaleznienie.com.pl/wyszukaj-osrodek.html

fot. iStock

Komentarze

darkkasandra@gmail.com2014-08-13 09:47:52

Piszeciebze aby podjąć się leczenia nientrzeba byc ubezpieczonym. Na stronach placówek wymóg leczenia to ubezpieczenie zdrowotne, np Totu w Tarn.Górach i inne. Gdzie ma szukac pomocy osoba nieubezpieczona pracująca na umowę o dzieło?!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *