Menu

"Nie chcę takiego życia, wybieram inne. Wiem, że mogę wszystko!"

"Nie chcę takiego życia, wybieram inne. Wiem, że mogę wszystko!"

Alkoholizm rodziców może zrujnować życie, ale czasem potrafi też wzbudzać gniew i determinować do działania. Magda żyła jak na „huśtawce”. Kiedy jej rodzice byli trzeźwi tworzyli normalny, fajny dom, ale gdy sięgali po butelkę w życie całej rodziny wkradał się chaos. Rządził alkohol. Gdy dostała w twarz od matki, nie bała się odpowiedzieć: „dawaj drugi raz!” Kilkakrotnie interweniowała, by jej rodzice przestali pić… Na próżno. A mimo to dostrzega w swoim dzieciństwie jasne strony. Dziś jest szczęśliwą mamą i pewną siebie kobietą, a pytana o to, w jakim momencie życia się znajduje, odpowiada: „Jestem szczęśliwa, bo taką podjęłam decyzję”. Poznajcie historię Magdy.

Dzieciństwo

Magda wychowała się na warszawskiej Woli, gdzie ten kto sam nie pije, albo ma pijącego sąsiada, rodziców, albo partnera życiowego. W rodzinie Magdy nie było inaczej. Alkohol obecny był od zawsze. Piła matka, ojciec i dziadek… Ojciec pił odkąd Magda się urodziła. Mama uzależniła się, bo próbując zatrzymać męża w domu, zaczęła pić razem z nim. Od tamtej pory rodzice Magdy co kilka miesięcy wpadali w ciągi i na tydzień, dwa odrywali się od rzeczywistości. Pili jednocześnie, oboje. Wówczas Magda i jej młodszy brat byli pozostawieni sami sobie. - Nigdy nie było tak, żeby ojciec pił, a mama nie. Zawsze oboje musieli się sponiewierać przeokrutnie, oboje byli kompletnie wyłączeni z życia. Pili do tego stopnia, że nie jestem pewna, czy w ogóle cokolwiek w tym czasie jedli. Ojciec wyglądał jak trup. Pili dopóki się nie pozatruwali. Potem było rzyganie, odtruwanie i powolny powrót. Kiedy rodzice pili mogliśmy robić, co tylko chcieliśmy… Mogliśmy w ogóle nie chodzić na lekcje, nikt by się nie zorientował. – mówi Magda.

Ich dzieciństwo nabierało kolorów dzięki babci, która opiekowała się nimi najlepiej jak mogła: - Moja babcia mieszkała w bardzo fajnym miejscu, to był nasz azyl – niby w Warszawie, ale jakby na wsi. Wszyscy dookoła mieli działki, moja babcia miała kury… W piątki po szkole pakowałam plecak, jechałam do babci i wracałam w niedzielę wieczorem. Spędziłam tam dużą część dzieciństwa. Razem piekłyśmy, gotowałyśmy, a ja babci w tym pomagałam. Ona była głęboko wierzącą osobą i nie mogła zrozumieć alkoholizmu moich rodziców, nie potrafiła tego zaakceptować. – opowiada Magda.

Rodzina Magdy próbowała walczyć z pogarszającą się sytuacją. Jej pijący rodzice wielokrotnie byli zmuszani do zaszywania się, jednak to niczego nie zmieniło… - Esperal był grany nie raz, ale moi rodzice są takimi typami alkoholików, którzy potrafią przepić „zaszywkę”. Podejrzewam, że po którymś razie zaszywano im zwyczajne witaminy albo placebo, żeby się nie przekręcili.

W domu Magdy nie było meliny, jej rodzice nie byli społecznie zdegradowani, a kiedy nie pili funkcjonowali jak normalna rodzina. Dlatego wydawało się, że wszystko gra. Jednak alkohol zawsze był na pierwszym miejscu. Magda i jej brat byli bici. - Ale bici biliśmy na trzeźwo, przez oboje rodziców. Mieli taki pasek plastikowy od spodni, gruby na półtora centymetra i potrafili mnie albo mojego brata przełożyć przez kolano, ściągnąć łachy i lać. Cokolwiek zrobiliśmy, było źle i to już był powód do spuszczenia nam łomotu. Pamiętam sine pręgi na nogach. Oczywiście wrzask i obraźliwe słowa „ty gówno śmierdzące”, „ty gnoju śmierdzący”… Dzieci były też świadkami seksu rodziców, którzy będąc nieprzytomni od alkoholu nie zdawali sobie sprawy, że robią „to” przy nich.

- Pamiętam też inną paskudną sytuację. To był ciepły dzień, przeprowadzaliśmy się i wszystkie nasze rzeczy były na podłodze. Moja matka była totalnie „zbetoniona”, leżała na wersalce ciężka i pijana, jak worek. Przyjechali dziadkowie, aby nam pomóc w pakowaniu, i obudzili ją. Wtedy matka wstała i wdepnęła w moje akwarium z chomikiem. Rozcięła sobie łydkę, krew się lała, a ona w ogóle nie wiedziała, co się dzieje. Nie czuła bólu, w ogóle nie miała kontaktu z rzeczywistością. – opowiada Magda.

Dziś, kiedy Magda opowiada o mamie, słychać w jej głosie gniew: - Kiedy byłam mała ojciec był wobec mnie ciepły. Ale nie pamiętam, żeby przytulała mnie mama. Ona zawsze mówiła do mnie „Magda”, a ojciec „Madziu”. A poza tym ojciec potrafił przeprosić - przyjść i powiedzieć „spieprzyłem”. A mama nie. Przez to, że była w stosunku do mnie zimna, mam do niej żal. Jedyne, co było dla mnie fajne, to rozmowy z nią kiedy była pijana. Tylko wtedy mogłyśmy pogadać. Siadałyśmy w łazience, mama na wannie z podkurczoną nogą i papierosem, a ja na kibelku… i tak rozmawiałyśmy. To był jedyny czas, kiedy mama opowiadała mi o swojej przeszłości.

Magda od zawsze była energiczną i odważną dziewczyną. W szkole nie miała problemów z zaczepiającymi ją chłopakami, zawsze dbała o swoje interesy, była twardzielką. Jako dziecko nie miała też kłopotów z nauką. Rodzice trzymali ją krótko, mama – kiedy nie piła – sprawdzała czy lekcje są odrobione, więc dziewczyna uczyła się pilnie i zdawała na samych piątkach. Jednak kiedy trafiła pod opiekę babci, sytuacja wymknęła się spod kontroli. Przestała się uczyć, na co rodzice reagowali tylko agresją. Nikt nie pomógł, nie zainteresował się… Później już nigdy nie wróciła do sumiennej nauki. Skończyła liceum i poszła na studia, ale rzuciła je po trzech latach. Nie chciała studiować dla papierka, bo jak sama o sobie mówi, jest krnąbrna i nie lubi robić niczego wbrew sobie. - Miałam marzenia, by iść na ASP. Moi rodzice o tym wiedzieli, ale nigdy nie inwestowali we mnie pieniędzy. Przez myśl by mi nie przeszło, żeby poprosić ich o kasę na korepetycje… – opowiada.


2 komentarze
  • ag
    ag środa, 28, maj 2014 16:46 Link do komentarza

    Brawo za niezłomność :)

    Raportuj
  • e_ra
    e_ra niedziela, 23, luty 2014 06:46 Link do komentarza

    Pewnie nie raz ciężko Magdzie na sercu, ale podobno nie ma tego złego... Sama podjęłam podobną decyzję, kiedy próbowano dysponować moim czasem... To ja jestem kowalem swego losu i niech tak zostanie...

    Raportuj
Skomentuj
powrót na górę
Napisz do nas!
Na pytania naszych Czytelników odpowiada dr med. Bohdan T. Woronowicz.
Wystarczy wypełnić poniższy formularz.

Odpowiedzi będą publikowane anonimowo na stronach portalu.
Przesłane w formularzu dane pozostają do wiadomości Redakcji.
Wyrażam zgodę na publikację w serwisie UZALEŻNIENIE.com.pl