Menu

„Nie istnieje cudowna tabletka na alkoholizm”

„Nie istnieje cudowna tabletka na alkoholizm”

„Bez względu na to, w jakim kierunku pójdą działania podejmowane w celu wprowadzenia obligatoryjnego stosowania środków farmakologicznych w leczeniu zaburzeń związanych z używaniem alkoholu, lekarz zawsze będzie się kierował dobrem pacjenta. Zresztą, o ile wierzę w to, że - spowodowana przez środki farmakologiczne - redukcja „głodu” alkoholowego może ułatwić życie osobie uzależnionej i ograniczyć sięganie po alkohol, tak nie jestem przekonany co do tego, że osoba uzależniona będzie świadomie przyjmować lek po to, żeby po wypiciu alkoholu nie odczuwać oczekiwanej euforii. Moje wieloletnie doświadczenie wynikające z prawie codziennych kontaktów z osobami uzależnionymi mówi, że na dłuższą metę nie jest to zbyt realne. Do zaprzestania czy ograniczenia picia konieczna jest bowiem zmiana osobista, możliwa do osiągnięcia poprzez oddziaływania psychoterapeutyczne. Dopiero wtedy stosunek do alkoholu, jako do życiowej protezy, może ulec trwałej zmianie” – mówi dr med. Bohdan T. Woronowicz, psychiatra oraz certyfikowany specjalista i superwizor psychoterapii uzależnień. 

Dorota Bąk: Jak mi wiadomo, Sekcja Farmakoterapii Polskiego Towarzystwa Badań nad Uzależnieniami (PTBU) oraz Sekcja Psychofarmakologii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (PTP) są na końcowym etapie opracowywania standardów leczenia osób uzależnionych od alkoholu. Czy więc terapia alkoholików w Polsce będzie się teraz opierała głównie na farmakoterapii?

Bohdan T. Woronowicz: Nie sądzę. Można tylko przypuszczać, że środki farmakologiczne będą w przyszłości szerzej wspierały oddziaływania psychospołeczne. Należy mieć świadomość, że propozycje zaleceń obu tych Sekcji dotyczą wyłącznie jednego z elementów całościowego procesu postępowania medycznego względem osób z zaburzeniami związanymi z używaniem alkoholu. Sekcje wypowiadają się więc jedynie na temat stosowania środków farmakologicznych w leczeniu tych zaburzeń, a nie na temat standardów całościowego postępowania medycznego. Standardy są aktualnie w fazie opracowywania. Zaczną one obowiązywać dopiero po zatwierdzeniu przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, a głos obu Sekcji będzie zapewne, w jakimś stopniu, uwzględniony. Jestem jednak przekonany, że bez względu na to, w jakim kierunku pójdą działania podejmowane w celu wprowadzenia obligatoryjnego stosowania środków farmakologicznych w leczeniu zaburzeń związanych z używaniem alkoholu, lekarz zawsze będzie się kierował dobrem pacjenta. Jednocześnie, po przeanalizowaniu dotychczasowej historii leczenia pacjenta i po wykluczeniu przeciwwskazań (szczególnie choroby nerek i wątroby), będzie on zobowiązany do uzasadnienia potrzeby zastosowania tych środków, a nie tak, jak chcieliby wspomniani przedstawiciele PTBU oraz PTP – do obligatoryjnego stosowania środków farmakologicznych przy jednoczesnym zobowiązaniu lekarza do tego, żeby podawał powody odstąpienia od ich stosowania! „Odstąpienie od prób wdrożenia farmakoterapii wymaga uzasadnienia” – tak brzmi ostatnia propozycja przedstawicieli PTBU i PTP. Nie wiem tylko na ile została ona przedyskutowana na forum obu wspomnianych wcześniej Sekcji, bo spotkałem się z zastrzeżeniami wobec takiego podejścia.

D.B.: Uważa Pan, że środki farmakologiczne powinny być stosowane tylko w ostateczności?

B.W.: W moim przekonaniu środki farmakologiczne mogą być stosowane w stosunku do osób cierpiących na zaburzenia związane z używaniem alkoholu, ale jako wsparcie/uzupełnienie oddziaływań psycho-socjalnych, w ramach kompleksowych oddziaływań terapeutycznych. W prawidłowo prowadzonym procesie terapeutycznym u każdego pacjenta powinny być rozważane zarówno ewentualne wskazania, jak i przeciwwskazania dotyczące dołączenia wsparcia farmakologicznego. Wiadomo, że podawanie leków może być szczególnie korzystne w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z osobami, które nie chcą lub nie potrafią poddać się oddziaływaniom psychologicznym i u których chcielibyśmy zredukować szkody zdrowotne spowodowane używaniem alkoholu. Podanie leku (przy zdrowej wątrobie) daje wówczas szansę na zmniejszenie dni intensywnego picia alkoholu i może wydłużyć życie.

D.B.: Ostatnio dużo słyszy się o Nalmefenie…

B.W.: Nalmefen, który został ostatnio zrejestrowany, działa bardzo podobnie do - znanego nam od lat – naltreksonu, z tym, że jest podobno mniej toksyczny i dawkowanie może zostać przekazane w ręce pacjenta, oczywiście przy braku przeciwwskazań zdrowotnych. Najkrócej mówiąc, lek ten zmniejsza euforię po spożyciu alkoholu, ma redukować „głód” alkoholu, natomiast ze względu na mniejszą toksyczność może być chętniej stosowany przez specjalistów. Wiadomo jednak, że nie jest to „cudowna tabletka na alkoholizm”, która nagle odmieni życie i uwolni człowieka od tych wszystkich problemów, które legły u podłoża sięgania po alkohol. Zresztą, o ile wierzę w to, że - spowodowana przez środki farmakologiczne - redukcja „głodu” alkoholowego może ułatwić życie osobie uzależnionej i ograniczyć sięganie po alkohol, tak nie  jestem przekonany, że osoba uzależniona będzie świadomie przyjmować lek po to, żeby po wypiciu alkoholu nie odczuwać euforii. Moje wieloletnie doświadczenie wynikające z prawie codziennych kontaktów z osobami uzależnionymi mówi, że na dłuższą metę nie jest to zbyt realne. Do zaprzestania czy ograniczenia picia konieczna jest bowiem zmiana osobista, możliwa do osiągnięcia poprzez oddziaływania psychoterapeutyczne. Dopiero wtedy stosunek do alkoholu, jako do życiowej protezy, może ulec trwałej zmianie.


Skomentuj
powrót na górę
Napisz do nas!
Na pytania naszych Czytelników odpowiada dr med. Bohdan T. Woronowicz.
Wystarczy wypełnić poniższy formularz.

Odpowiedzi będą publikowane anonimowo na stronach portalu.
Przesłane w formularzu dane pozostają do wiadomości Redakcji.
Wyrażam zgodę na publikację w serwisie UZALEŻNIENIE.com.pl