Napięcia w relacji z osobą uzależnioną mogą stać się dla jej partnera nałogiem podobnym do alkoholu lub innych substancji. Wiara, że złą bliskość da się zmienić w dobrą podtrzymuje kontrolujące zachowania, a przez to nasila problem uzależnienia i zacieśnia błędne koło wyniszczającej relacji.

Współuzależniony/a to człowiek będący w długotrwałej bliskiej relacji z uzależnionym (jego partner, krewny lub przyjaciel), dla którego ta relacja jest wyniszczająca, tzn. ogranicza wolność jego działań i potencjał rozwojowy. Osoba z zewnątrz, przyglądająca się stereotypowej „żonie alkoholika”, często zastanawia się, dlaczego, wobec oczywistych krzywd, zranień i nieszczęścia, kobieta związana z uzależnionym po prostu nie odejdzie. Okazuje się, że przyczyną trwałości tej sytuacji są nie tyle patologiczne zachowania partnera, ile dynamika samej relacji. Mimo że ona niszczy podobnie jak alkohol, dla niektórych osób – może w przewrotnym sensie – jest atrakcyjna, ponieważ pobudza, angażuje i uzależnia oraz odwraca uwagę od innych, często złożonych zadań życiowych.

Kim jest współuzależnieniony?

We współuzależnienie często popadają ludzie mający cechy osobowości zależnej, tzn. obawiający się samodzielnego funkcjonowania i przekonani, że poczują się bezpiecznie tylko wówczas, gdy będą w związku z inną osobą. Gdy okazuje się, że partner z powodu picia nie zapewnia bezpieczeństwa, a wręcz przeciwnie – jest nieobliczalny i generuje chaos, osoba współuzależniona próbuje go zmienić. Wiara, że może wywrzeć na niego znaczący wpływ utrzymuje się mimo powtarzających się niepowodzeń, czyli sygnałów poświadczających, że taka wszechmoc nie jest realna. Partnerka alkoholika usiłuje doprowadzić do tego, aby partner zaczął zachowywać się „normalnie”, zaczął jej okazywać szacunek i miłość. Stosuje w tym celu wszelkie dostępne metody, również takie, które kojarzą się z naruszaniem granic, czyli polegają na naruszaniu prywatności i intymności. Chcąc zatem uratować partnera i „odzyskać” go takim, jakim był kiedyś („dobrym obiektem”), staje się paradoksalnie jego prześladowcą, doprowadzając zresztą do nasilenia jego niekorzystnych zachowań.

Błędne koło złudnej nadziei

Takie błędne koło może trwać wiele lat, sprawiając, że osoba współuzależniona nieustannie przeżywa bolesne emocje oraz wyniszczający stres i nie może poświęcić się ważnym dla siebie sprawom. Wiara w to, że jej kontrola przyniesie kiedyś pożądane skutki, sprawia, że kontynuuje wysiłki zamiast przerwać relację lub zgłosić się po pomoc.

Jest dość jasne, że jakość takiej relacji jest bardzo niska: w związku uzależniony -współuzależniona nikt się nie rozwija, powszechne są kłamstwa, problemy seksualne, przemoc psychiczna, a niekiedy fizyczna, zaś dominującymi uczuciami są rozczarowanie, wstyd, złość, bezsilność, poczucie winy i krzywdy, przerywane niekiedy nagłymi przebłyskami złudnej nadziei. Jeżeli osoba współuzależniona postanowi wreszcie inaczej ułożyć sobie życie, może być jej trudno wejść w następne relacje z powodu lęku i braku zaufania do ludzi oraz utraty wiary we własną wartość.

Autor: Joanna Stryjczyk, psychoterapeutka, Mediklinika
fot. iStock

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *