Błąd
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 84
Menu

Zażywanie leków przez polską młodzież

Zażywanie leków przez polską młodzież

Przyjmowanie farmaceutyków przeciwbólowych, uspokajających i nasennych bez kontroli lekarza jest zjawiskiem powszechnym wśród polskiej młodzieży. Z raportu „Monitorowanie zachowań ryzykownych i problemów zdrowia psychicznego młodzieży” wynika, że połowa warszawskich nastolatków w wieku 14-15 lat co najmniej raz w miesiącu zażywa lekarstwa na własną rękę. Po jakie leki najczęściej sięgają, skąd mają do nich dostęp i jakie mogą być konsekwencje ich zażywania bez konsultacji z lekarzem?

Przodują dziewczęta

Według naukowców z warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii najczęstszym motywem skłaniającym młodzież do stosowania na własną rękę środków przeciwbólowych, uspokajających czy nasennych jest chęć złagodzenia dolegliwości somatycznych lub psychicznych. Jak wynika z badań*, młodzi ludzie przyjmują leki głównie z powodu bólu brzucha i głowy, zdenerwowania, trudności w zasypianiu, przygnębienia, złego nastroju i braku energii, a także alergii. Zdecydowanie najczęściej, bez kontroli lekarza, nastolatki stosują leki na ból głowy – około 50 proc. z nich przyjmuje je przynajmniej 1-2 razy w miesiącu. Następne w kolejności są środki na ból brzucha – przynajmniej raz w miesiącu używa ich około 40 proc. warszawskiej młodzieży. Leki bez zalecenia lekarza zdecydowanie częściej przyjmują dziewczęta niż chłopcy – wyraźne różnice widać szczególnie w przypadku leków przeciwbólowych. Jeżeli zaś chodzi o częstsze (czyli kilka razy w ostatnim miesiącu) i bardzo częste (kilkanaście razy w miesiącu) stosowanie, to robi to – odpowiednio – ok. 17 proc. i 5 proc. młodzieży. W miesiącu poprzedzającym badanie leki nasenne oraz poprawiające nastrój przyjmowało 6 proc. uczniów, podobny odsetek korzystał z leków z powodu przygnębienia i złego nastroju. Z kolei w tym czasie ze środków uspokajających korzystało 10 proc. warszawskich nastolatków. Jeśli zaś chodzi o przyjmowanie leków uspokajających, nasennych i poprawiających nastrój przynajmniej 1–2 razy w ostatnim miesiącu – co oznacza częste ich stosowanie – to robi to aż 13 proc. badanych nastolatków.

Czy w takim razie młodzi Polacy wyróżniają się pod względem używania leków bez recepty na tle młodzieży z innych krajów? - Jeśli chodzi o przyjmowanie leków przeciwbólowych, to polska młodzież nie różni się znacznie od nastolatków z innych krajów. Jednak młodzi Polacy - o wiele częściej niż młodzież zagraniczna - sięgają po leki uspokajające i nasenne. Na tym polu polskie nastolatki dominują już od lat, w szczególności dziewczęta. – mówi dr Agnieszka Pisarska z Zakładu Psychologii i Promocji Zdrowia Psychicznego w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Dlaczego właśnie dziewczęta? - Przy bólu brzucha duże znaczenie ma menstruacja, ale nie jest to jedyny powód, ponieważ chłopcy - choć rzadziej - także zażywają leki na bóle brzucha. W przypadku kobiet wiąże się to także z większym przyzwoleniem społecznym na okazywanie słabości. - tłumaczy dr Pisarska. Zdaniem badaczki, kobiety wykazują się większą dbałością o swoje zdrowie i są bardziej skłonne do przyznawania się do dolegliwości oraz korzystania z pomocy medycznej. Częściej niż mężczyźni szukają również pomocy w związku z różnego rodzaju problemami psychicznymi. Młodzi ludzie sięgają więc po leki również dlatego, bo nie radzą sobie z licznymi trudnościami i problemami wieku dorastania.

Czy popularne leki są bezpieczne?

Wśród leków przeciwbólowych zażywanych przez młodzież najpopularniejsze są ogólnodostępne leki na bazie Paracetamolum i Ibuprofenum, zaś na ból brzucha – leki rozkurczowe. Jeśli chodzi o leki uspokajające i nasenne, to młodzież najczęściej przyjmuje te dostępne bez recepty, czyli farmaceutyki na bazie waleriany, napary z melisy oraz reklamowane w mediach ziołowe leki uspokajające. Młodzi sporadycznie przyznają się do brania leków, które można kupić wyłącznie z zalecenia lekarza. Najczęściej sięgają po środki znajdujące się w domowych apteczkach, które nierzadko są też im podawane przez rodziców. Z kolei starsza młodzież kupuje leki samodzielnie – w aptekach, sklepach, marketach czy na stacjach benzynowych. Coraz częściej stosują je z własnej inicjatywy, nie pytając nikogo o opinię: „Sama zaczęłam to brać. Sprawdzałam metodą prób i błędów. Patrzyłam, co lepiej na mnie działa” – przyznała 17-latka biorąca udział w badaniu.

Jak w takim razie młodzież zdobywa leki, które dostępne są jedynie z przepisu lekarza? Jak opowiadają młodzi ludzie na forach internetowych, można na przykład „zbajerować” lekarza albo farmaceutę. Czasem też zdarza się okazja, aby dostać lub odkupić od kogoś niepotrzebny lek. „Kiedyś mnie bolały plecy, co jest dziedziczne i wynika ze skrzywienia kręgosłupa. Oczywiście to zdarzało się sporadycznie, ale ja mówiłem, że jest to cykliczne i dostawałem recepty najpierw na wszelkie leki z k** i i**, ale walnąłem ściemę, że mam po nich biegunkę i bóle brzucha i lekarz sam zaproponował t**.” – napisał anonimus na forum hyperreal. Wtóruje mu dysocjat: „Ten lek Z** jest banalnie dostać, pochodź po aptekach. Ja nawet t** potrafię bez recepty od pani farmaceutki wyprosić”. Młodzież często wspomina też o podbieraniu z domowych apteczek leków krewnych i rodziców, a także odkupywaniu ich od chorych czy… wyjmowaniu z koszy na leki znajdujących się w aptekach. Jedna z uczestniczek badania relacjonuje: „Na początku na bóle menstruacyjne brałam leki rozkurczowe i paracetamol. Ale to nic nie pomagało, więc w pierwszej klasie gimnazjum przerzuciłam się na mocniejsze leki – k** albo t**. Mój tata jest chory i bierze silne leki przeciwbólowe. One po prostu leżą w szafce.”

Nastolatkom może się więc wydawać, że ogólnodostępne leki, z których równie często korzystają ich rodzice, nie stwarzają żadnego zagrożenia dla zdrowia. Tymczasem nawet przeciwbólowy składnik najpopularniejszych środków przyjmowanych na dużą skalę przez młode osoby bez zalecenia lekarza - wbrew opinii publicznej - jest silnie toksyczną substancją, której nadmierne zażywanie może prowadzić do uszkodzenia wątroby. Nie tylko duże dawki leków przeciwbólowych, ale także łączenie ich z alkoholem może być szkodliwe i powodować liczne powikłania zdrowotne. W sieci roi się od opowieści dotyczących zapijania ich piwem czy winem. „Większość leków przeciwbólowych + alkohol to zaje***** mieszanka... Ostatnio jak piłam wino z kumpelą zmieszałyśmy je i była świetna jazda” – napisała aGDZIEjestBRAWORKA na jednym z forów internetowych. Taka „zabawa” może się jednak źle skończyć.


Skomentuj
powrót na górę
Napisz do nas!
Na pytania naszych Czytelników odpowiada dr med. Bohdan T. Woronowicz.
Wystarczy wypełnić poniższy formularz.

Odpowiedzi będą publikowane anonimowo na stronach portalu.
Przesłane w formularzu dane pozostają do wiadomości Redakcji.
Wyrażam zgodę na publikację w serwisie UZALEŻNIENIE.com.pl