Dorastaniu towarzyszy ciekawość świata. Im jesteśmy starsi, tym więcej wiemy, a chcąc dalej poznawać wybieramy coraz to odważniejsze drogi… Ludzie odurzają się od zawsze, a tego, co daje pożądany „haj” czy poczucie ulgi nie trzeba wcale szukać wśród nielegalnych środków. Współczesne nastolatki doskonale wiedzą, że wystarczy zajrzeć do domowej apteczki, a dorośli zdają się nie słyszeć powtarzanej jak mantra formułki: „(…) każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu”.

 

Zdaniem toksykologów, rośnie liczba leków używanych w celach „rekreacyjnych”. Chodzi przede wszystkim o leki OTC (dostępne bez recepty) zawierające efedrynę. W badaniu* wymieniano także: benzydaminę, xylometazolin, trójcykliczne leki przeciwdepresyjne, leki przeciwhistaminowe. O wyborze konkretnego leku decyduje ich popularność uwarunkowana chwilowymi modami, dyskusjami na forach internetowych czy wręcz zwyczajami panującymi w lokalnym środowisku młodzieżowym.

Skąd pomysł na odurzanie się lekarstwami? Zdaniem części ekspertów, wpływ na ogólny obraz użytkowania substancji psychoaktywnych miało pojawianie się dopalaczy. Według jednej z hipotez, w momencie odcięcia dostępu do nich młodzież rozpoczęła poszukiwania środków zastępczych, co wielu mogło pchnąć w kierunku leków lub marihuany. Ponadto pokutuje błędne przekonanie rodziców i nastolatków, że to, co legalne jest mniej szkodliwe i nie uzależnia. Respondentów przekonują też niska cena i szeroka dostępność.

Nie istnieją wiarygodne dane, które pokazywałyby realną skalę zjawiska odurzania się lekami przez młodzież. Obserwacje ekspertów opierają się na statystykach przyjęć na szpitalne oddziały toksykologiczne, a także na cząstkowych wynikach badań ilościowych. Dane te nie są w tym przypadku miarodajne ze względu na specyfikę omawianych środków: pomimo niszczącego wpływu na zdrowie i uzależniających efektów, leki tylko czasami są przedawkowywane w takim stopniu, by stan pacjenta wymagał hospitalizacji.

Bezsilni farmaceuci

Farmaceuci, z którymi były prowadzone wywiady w ramach badania, dysponowali jedynie podstawową wiedzą o wykorzystywanych przez młodzież nielegalnych substancji, jednak doskonale zdawali sobie sprawę z powszechności zjawiska, jakim jest odurzanie się przez młodzież lekami. Zdaniem farmaceutów, już nawet dwuletnie doświadczenie w sprzedaży w aptece pozwala na rozpoznanie u osób odurzających się lekarstwami charakterystycznych oznak. Podejrzenia wzbudza próba zakupu więcej niż jednego opakowania. Do celów medycznych rzadko potrzebna jest taka ilość leku. Wątpliwości zmieniają się w pewność, kiedy farmaceuci rozpoznają konkretnych klientów apteki lub kiedy po leki przychodzą grupy młodzieży w weekendowe wieczory. Sami aptekarze przyznają, że mimo świadomości problemu czują się bezsilni: „Właśnie najgorsze jest to, że musimy – jakby nie było – sprzedać ten lek, nie mamy możliwości odmowy.” – mówi jeden z badanych. Farmaceuci nie dysponują też niezbędnymi instrumentami, by móc pełnić funkcję profilaktyczną, kiedy podejrzewają bądź są pewni, że chodzi o zakup lekarstw w celu odurzenia się. Odmowa sprzedaży leków może oznaczać dla farmaceuty szereg problemów. Przede wszystkim narazi się na oskarżenia o ograniczanie dostępu do leków, moralną odpowiedzialność za skutki własnej pomyłki i niezasadnej odmowy sprzedaży leku czy upomnienie i nieprzychylność przełożonych, ponieważ leki sprzedawane bez recepty mają znaczny udział w obrotach aptek. Ponadto farmaceuci podkreślają, że zwyczajnie boją się klientów, którzy awanturują się w odpowiedzi na odmowę lub grożą atakiem po zamknięciu apteki.

Wewnętrzne regulacje (np. komunikaty Wojewódzkich Inspektoratów Farmaceutycznych) sugerujące ograniczenie liczby opakowań sprzedawanych w ramach jednej transakcji nie są w żaden sposób wiążące. Zdaniem farmaceutów, podniesienie tych zaleceń do rangi obowiązującego przepisu byłoby skutecznym rozwiązaniem, bo zakup już dwóch opakowań leków zawierających substancje psychoaktywne jest dość jednoznaczną wskazówką, że lek będzie stosowany w celach pozamedycznych.

Nieświadomi rodzice

Niestety, nieco innym poziomem wiedzy o zjawisku odurzania się lekami charakteryzują się przebadani rodzice nastolatków w wieku 15-19 lat. Wiedzą oni, że narkotyki są popularne, a część z nich zdaje sobie także sprawę, że młodzież może odurzać się ogólnodostępnymi lekami bez recepty. Jednak poziom uświadomienia rodziców na temat problemu odurzania się młodzieży zależy częściowo od nasilenia tego zjawiska w środowisku, w jakim obraca się ich dziecko. Z badania wynika, że niektórzy rodzice przez „odurzanie się lekami” rozumieją używanie substancji nielegalnych z tego względu, że coraz częściej przybierają one formy tabletek czy pigułek. Nie zdawali sobie natomiast sprawy z możliwości wykorzystywania legalnych leków do celów pozamedycznych.

Zarówno z rozmów z rodzicami nastolatków, jak i z młodzieżą wyłonił się obraz nieuzasadnionej pewności siebie i jednocześnie „niefrasobliwości” rodziców: dopóki nie przyłapali oni własnego dziecka na odurzaniu się, byli przekonani, że są w stanie rozpoznać stan odurzenia, jak również wierzyli, że rozumieją swoje dzieci, znają ich problemy, mają pełną wiedzę o skali narkomanii i że to nie dotyczy ich rodziny.

Oprócz braku wiedzy rodziców pokutują też kiepskie metody wychowawcze. Z relacji młodzieży odurzającej się lekami wynika, że rodzice nie poświęcają swym dzieciom zbyt wiele czasu oraz uwagi, nie potrafią z nimi rozmawiać i uczestniczyć w ich życiu. Ponadto, kiedy dziecko zostało przyłapane na odurzaniu się, rodzice często reagowali emocjonalnie, bez empatii i chęci zgłębienia problemu. Na tym etapie rodzice tracili zaufanie do swoich dzieci, a dotychczasowy brak kontroli próbowali radykalnie zamienić wprowadzając drastyczne ograniczenia.

Bystra młodzież

Przeraża dysonans między wiedzą rodziców a nastolatków. Jak wynika z badań, charakteryzuje się ona bardzo wysokim poziomem świadomości na temat odurzania się lekami i innymi substancjami. Większość z nich zna nazwy substancji odurzających, rezultaty, jakie można osiągnąć, używając poszczególne z nich lub je łącząc, znają potrzebne dawki, sposoby przyjmowania, kanały pozyskiwania. Główne źródła tej wiedzy to rozmowy z rówieśnikami oraz Internet. Najpopularniejsze portale z tego typu informacjami to hyperreal.info oraz neurogroove.info. Młodzież wymienia się tam swoimi doświadczeniami dotyczącymi odurzania się lekami, nie tylko umieszczając informacje o nazwach substancji, sposobach pozyskania i dawkowaniu, ale również opisy efektów po zażyciu leków – także tych negatywnych. Pojawiają się rady, jak wprowadzić się w pożądany stan, jak nie narazić się na „wpadkę” u rodziców czy nauczycieli. Niepokojący jest brak refleksji ze strony nastolatków nad zamieszczanymi na tych samych stronach wpisami osób, dla których odurzanie stało się już problemem. Bo jak pokazują wyniki badań, młodzież mająca doświadczenia z odurzaniem się lekami nie ma świadomości tak rozległego wpływu leków na psychikę i późniejsze problemy emocjonalne i osobowościowe.

*Na podstawie raportu „Zjawisko używania przez młodzież w celach pozamedycznych leków nasennych i uspokajających z grupy benzodiazepin oraz leków dostępnych bez recepty zawierających dekstrometorfan, pseudoefedrynę / efedrynę oraz kodeinę. Wyniki badania i rekomendacje” firmy Millward Brown opracowała EB
fot. iStock

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *