Błąd
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 80
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 84
Menu

Jak rozpoznać uzależnienie od pracy?

Jak rozpoznać uzależnienie od pracy?

W dzisiejszych czasach zostawanie po godzinach czy praca po kilkanaście godzin na dobę nie jest niczym nadzwyczajnym. Czy oznacza to jednak, że wszyscy jesteśmy pracoholikami? Jak to rozpoznać? O nowej teorii uzależnienia od pracy i możliwościach jego leczenia rozmawiamy z dr Kamilą Wojdyło z Instytutu Psychologii Polskiej Akademii Nauk.

Anna Góra: Czym właściwie jest uzależnienie od pracy? Często mówi się, że osoba, która spędza na pracy ponad 8 godzin dziennie lub zabiera pracę do domu jest pracoholikiem. Czy rzeczywiście jest to wyznacznik nałogu?

Kamila Wojdyło: Biorąc pod uwagę wiele zawodów i miejsc pracy - tu na myśl najbardziej nasuwają mi się korporacje - obserwujemy, że ośmiogodzinny czas pracy jest pojęciem przestarzałym, które nie przystaje do dzisiejszej rzeczywistości. Przecież wielu z nas spędza na pracy więcej niż 8 godzin lub wielokrotnie „przenosi pracę do domu”. A takie osoby nie muszą być wcale pracoholikami. Bo to nie liczba godzin spędzonych na pracy decyduje o uzależnieniu. W wyniku wielu lat badań naukowych i praktyki terapeutycznej z osobami z problemem zapracowania, zauważyłam pewne prawidłowości w ich funkcjonowaniu. Jest to m.in. obsesyjne poczucie wewnętrznego przymusu pracy, prowadzące do stawiania sobie nierealistycznych standardów perfekcji. Niezdrowy perfekcjonizm daje specyficzne emocjonalne „korzyści”, takie jak krótkotrwała ulga i chwilowe, ale dojmujące odczucie podbudowywania poczucia własnej wartości. Psychiczna „konieczność” powtarzania tych doznań, uporczywe utrzymywanie takiego stylu pracy I trudność „wyjścia” z tego błędnego koła, tworzy nałóg. Obserwacje te doprowadziły mnie do sformułowania teorii pożądania pracy (work craving, Wojdyło, 2013), która pozwala rozpoznać, kiedy mamy do czynienia z rzeczywistym pracoholizmem.

A.G.: Jak więc odróżnić pracoholika od entuzjasty pracy?

K.W.: Przede wszystkim entuzjasta funkcjonuje inaczej niż pracoholik. Ducha pracoholizmu odnaleźć można na przykład w środowisku ula w filmie “Pszczółka Maja”. Pszczoły w ulu kierują się pewnymi zasadami, które pobrzmiewają w filmie: “Pszczoła nie może mieć frajdy”, “Pszczoła nie może się wygłupiać”… Pracoholik żyje właśnie według takich dość sztywnych zasad, wykluczających harmonię życia osobistego i pracy. Te zasady są obce Mai, która tak jak inne pszczoły chce odgrywać ważną rolę w środowisku pracy ula, ale… ona jest inna. Maja chce pracować, ale też się przy tym bawić, chce być sobą w tym, czym się zajmuje. W postaci Mai można rozpoznać usposobienie entuzjasty pracy, którego praca pasjonuje i w tej pasji pracy nie zapomina o swoich potrzebach. Różnica między pracoholikiem i entuzjastą pracy przekłada się więc, między innymi, na odmienny sposób przeżywania pracy, odmienny styl życia oraz ich konsekwencje. Entuzjasta, w przeciwieństwie do pracoholika, nie przeżywa uporczywego przymusu pracy, konstruktywnie radzi sobie z porażkami, potrafi wyłączyć się z pracy, kiedy chce i oddać w pełni innym niż praca zajęciom. Nie do końca trafne jest więc twierdzenie, iż entuzjasta tym różni się od pracoholika, że przeżywa emocje pozytywne. Entuzjasta, jak każdy człowiek, przeżywa również emocje negatywne. Tylko w odróżnieniu od pracoholika potrafi te różne trudne emocje „utrzymać” w sobie, radzić sobie z nimi w konstruktywny sposób, a nie poprzez zapracowanie. Pracoholik odmiennie - w chwilach niepowodzeń (gdy czuje lęk), czy oderwania od pracy (gdy przeżywa poczucie winy), będzie uciekać w pracę, bo tylko w niej znajduje prawdziwe „ukojenie”.

A.G.:  Dlaczego więc niektórzy nie potrafią wyważyć życia zawodowego i zostają pszczołami-pracoholikami?

K.W.: Pożywka, jaką człowiek odnajduje w nałogu pracy, związana jest ze specyficznymi doznaniami emocjonalnymi, jakich dostarcza praca. Z jednej strony nałóg pracy jest powtarzalną strategią dostarczania sobie emocjonalnego ukojenia w chwilach napięcia i niepokoju. Z drugiej zaś - staje się jedyną znaną pracoholikowi strategią podbudowywania niskiego poczucia własnej wartości. Często w terapii pracoholicy mówią o dojmującym uczuciu pustki, której „nic nie jest w stanie zapełnić tak jak praca”. Donoszą również o wszechogarniających, pobudzających „ukłuciach” adrenaliny i poczuciu omnipotencji oraz podekscytowania doznawanych w chwilach szału pracy.

A.G.: Kto w takim razie jest najbardziej zagrożony pracoholizmem? Czy są jakieś czynniki, które predysponują do tego zaburzenia?

K.W.: Pracoholizm można określić rodzajem destruktywnej strategii, za pomocą której człowiek próbuje „radzić sobie” z życiem, gdy inne sposoby nie są mu znane, lub zawodzą. Jedni mają strategię sięgania po alkohol, narkotyki, itp., a inni - po pracę. Badania pokazują, że pewne warunki wczesnych doświadczeń w relacji z opiekunami - m.in. niekonsekwencji, nadopiekuńczości, tzw. miłości warunkowej, czyli nagradzania za osiągnięcia oraz emocjonalnej nieobecności rodzica - sprzyjają wykształcaniu niskiego poczucia własnej wartości, które może być w przyszłości podłożem pracoholizmu. Pewne „warunki” osobowościowe mogą również sprzyjać rozwojowi pracoholizmu, np.:  osobowość obsesyjno-kompulsyjna czy narcystyczna. Jeśli ktoś zauważa, że musi coraz więcej pracować, zwiększać sobie „dawkę” pracy, by łagodzić stany napięcia i radzić sobie z niepokojem, stale zawyża poprzeczkę własnych dokonań (nadmierny perfekcjonizm) i coraz trudniej mu zatrzymać to błędne koło, to są to wystarczające sygnały, by zauważyć, że dzieje się coś niepokojącego. Należy wtedy jak najszybciej poszukać profesjonalnej pomocy.


Skomentuj
powrót na górę
Napisz do nas!
Na pytania naszych Czytelników odpowiada dr med. Bohdan T. Woronowicz.
Wystarczy wypełnić poniższy formularz.

Odpowiedzi będą publikowane anonimowo na stronach portalu.
Przesłane w formularzu dane pozostają do wiadomości Redakcji.
Wyrażam zgodę na publikację w serwisie UZALEŻNIENIE.com.pl