W dzisiejszych czasach zostawanie po godzinach czy praca po kilkanaście godzin na dobę nie jest niczym nadzwyczajnym. Czy oznacza to jednak, że wszyscy jesteśmy pracoholikami? Jak to rozpoznać? O nowej teorii uzależnienia od pracy i możliwościach jego leczenia rozmawiamy z dr Kamilą Wojdyło z Instytutu Psychologii Polskiej Akademii Nauk.

Anna Góra: Czym właściwie jest uzależnienie od pracy? Często mówi się, że osoba, która spędza na pracy ponad 8 godzin dziennie lub zabiera pracę do domu jest pracoholikiem. Czy rzeczywiście jest to wyznacznik nałogu?

Kamila Wojdyło: Biorąc pod uwagę wiele zawodów i miejsc pracy – tu na myśl najbardziej nasuwają mi się korporacje – obserwujemy, że ośmiogodzinny czas pracy jest pojęciem przestarzałym, które nie przystaje do dzisiejszej rzeczywistości. Przecież wielu z nas spędza na pracy więcej niż 8 godzin lub wielokrotnie „przenosi pracę do domu”. A takie osoby nie muszą być wcale pracoholikami. Bo to nie liczba godzin spędzonych na pracy decyduje o uzależnieniu. W wyniku wielu lat badań naukowych i praktyki terapeutycznej z osobami z problemem zapracowania, zauważyłam pewne prawidłowości w ich funkcjonowaniu. Jest to m.in. obsesyjne poczucie wewnętrznego przymusu pracy, prowadzące do stawiania sobie nierealistycznych standardów perfekcji. Niezdrowy perfekcjonizm daje specyficzne emocjonalne „korzyści”, takie jak krótkotrwała ulga i chwilowe, ale dojmujące odczucie podbudowywania poczucia własnej wartości. Psychiczna „konieczność” powtarzania tych doznań, uporczywe utrzymywanie takiego stylu pracy I trudność „wyjścia” z tego błędnego koła, tworzy nałóg. Obserwacje te doprowadziły mnie do sformułowania teorii pożądania pracy (work craving, Wojdyło, 2013), która pozwala rozpoznać, kiedy mamy do czynienia z rzeczywistym pracoholizmem.

A.G.: Jak więc odróżnić pracoholika od entuzjasty pracy?

K.W.: Przede wszystkim entuzjasta funkcjonuje inaczej niż pracoholik. Ducha pracoholizmu odnaleźć można na przykład w środowisku ula w filmie “Pszczółka Maja”. Pszczoły w ulu kierują się pewnymi zasadami, które pobrzmiewają w filmie: “Pszczoła nie może mieć frajdy”, “Pszczoła nie może się wygłupiać”… Pracoholik żyje właśnie według takich dość sztywnych zasad, wykluczających harmonię życia osobistego i pracy. Te zasady są obce Mai, która tak jak inne pszczoły chce odgrywać ważną rolę w środowisku pracy ula, ale… ona jest inna. Maja chce pracować, ale też się przy tym bawić, chce być sobą w tym, czym się zajmuje. W postaci Mai można rozpoznać usposobienie entuzjasty pracy, którego praca pasjonuje i w tej pasji pracy nie zapomina o swoich potrzebach. Różnica między pracoholikiem i entuzjastą pracy przekłada się więc, między innymi, na odmienny sposób przeżywania pracy, odmienny styl życia oraz ich konsekwencje. Entuzjasta, w przeciwieństwie do pracoholika, nie przeżywa uporczywego przymusu pracy, konstruktywnie radzi sobie z porażkami, potrafi wyłączyć się z pracy, kiedy chce i oddać w pełni innym niż praca zajęciom. Nie do końca trafne jest więc twierdzenie, iż entuzjasta tym różni się od pracoholika, że przeżywa emocje pozytywne. Entuzjasta, jak każdy człowiek, przeżywa również emocje negatywne. Tylko w odróżnieniu od pracoholika potrafi te różne trudne emocje „utrzymać” w sobie, radzić sobie z nimi w konstruktywny sposób, a nie poprzez zapracowanie. Pracoholik odmiennie – w chwilach niepowodzeń (gdy czuje lęk), czy oderwania od pracy (gdy przeżywa poczucie winy), będzie uciekać w pracę, bo tylko w niej znajduje prawdziwe „ukojenie”.

A.G.:  Dlaczego więc niektórzy nie potrafią wyważyć życia zawodowego i zostają pszczołami-pracoholikami?

K.W.: Pożywka, jaką człowiek odnajduje w nałogu pracy, związana jest ze specyficznymi doznaniami emocjonalnymi, jakich dostarcza praca. Z jednej strony nałóg pracy jest powtarzalną strategią dostarczania sobie emocjonalnego ukojenia w chwilach napięcia i niepokoju. Z drugiej zaś – staje się jedyną znaną pracoholikowi strategią podbudowywania niskiego poczucia własnej wartości. Często w terapii pracoholicy mówią o dojmującym uczuciu pustki, której „nic nie jest w stanie zapełnić tak jak praca”. Donoszą również o wszechogarniających, pobudzających „ukłuciach” adrenaliny i poczuciu omnipotencji oraz podekscytowania doznawanych w chwilach szału pracy.

A.G.: Kto w takim razie jest najbardziej zagrożony pracoholizmem? Czy są jakieś czynniki, które predysponują do tego zaburzenia?

K.W.: Pracoholizm można określić rodzajem destruktywnej strategii, za pomocą której człowiek próbuje „radzić sobie” z życiem, gdy inne sposoby nie są mu znane, lub zawodzą. Jedni mają strategię sięgania po alkohol, narkotyki, itp., a inni – po pracę. Badania pokazują, że pewne warunki wczesnych doświadczeń w relacji z opiekunami – m.in. niekonsekwencji, nadopiekuńczości, tzw. miłości warunkowej, czyli nagradzania za osiągnięcia oraz emocjonalnej nieobecności rodzica – sprzyjają wykształcaniu niskiego poczucia własnej wartości, które może być w przyszłości podłożem pracoholizmu. Pewne „warunki” osobowościowe mogą również sprzyjać rozwojowi pracoholizmu, np.:  osobowość obsesyjno-kompulsyjna czy narcystyczna. Jeśli ktoś zauważa, że musi coraz więcej pracować, zwiększać sobie „dawkę” pracy, by łagodzić stany napięcia i radzić sobie z niepokojem, stale zawyża poprzeczkę własnych dokonań (nadmierny perfekcjonizm) i coraz trudniej mu zatrzymać to błędne koło, to są to wystarczające sygnały, by zauważyć, że dzieje się coś niepokojącego. Należy wtedy jak najszybciej poszukać profesjonalnej pomocy.


A.G.: Dlaczego osoby uzależnione od pracy nie mogą przestać pracować? Czy pracoholik kiedykolwiek osiąga satysfakcję?

K.W.: Nie można przestać pracować, gdy osiągnięty wynik nie przystaje do negatywnego myślenia o sobie, jakie mają pracoholicy. W psychoterapii poznawczo-behawioralnej nazywamy to centralnymi przekonaniami o sobie, które nabywamy w dzieciństwie. Pracoholicy mają wiele doświadczeń „miłości” związanej zasadniczo tylko z tym co robią, a nie z tym kim są. Często mówią o doświadczeniach bycia niezauważanym, krytykowanym za popełniane błędy. Nabywają więc przekonania, że „jestem tyle wart, ile to co robię”. Więc gdy coś im się nie uda, uważają, że są nic nie warci. Pacjenci często opisują swoje odczucie pustki lub nieistnienia bez pracy: „Gdy nic nie robię, to mnie nie ma”. A zatem w swoim wewnętrznym poczuciu, pracoholik tylko przy stałym zapracowaniu jest w stanie złudnie „podtrzymywać” swoją samoocenę. Sukces tylko na chwilę daje wytchnienie i poczucie, że się coś znaczy. A ponieważ sukces nie pasuje do negatywnego przekonania o sobie, to po chwili pracoholik znów zaczyna wątpić w wartość swoich dokonań i je dewaluować – „To co zrobiłem chyba nie jest wystarczająco dobre, to nic nie znaczy”. Musi więc znów podwyższać poprzeczkę, by choć chwilę poczuć się „dobrze” ze sobą. I tak bez końca.

A.G.: Mogłoby się wydawać, że pracoholik jest skarbem dla każdej firmy. Czy tak jest w rzeczywistości?

K.W.: Szlachetne rola „rycerzy pracoholików”, którzy ratują firmy z opresji upadku to mit. Tak czasami chcą myśleć szefowie, którzy często również sami mogą być pracoholikami. Myślę jednak, że już coraz mniej pracodawców podpisałoby się pod tym stwierdzeniem. Wzrasta świadomość pracoholizmu i jego zagrożeń dla efektywności firm. Nie istnieje żadna „pozytywna forma pracoholizmu”, jak niektórzy, być może głównie pracoholicy, chcieli niegdyś nazywać to zjawisko. Pracoholizm jest zaburzeniem, a pozytywny, zdrowy styl pracy jest jego przeciwieństwem i nosi nazwę entuzjazmu, pasji pracy. Dla firmy pożądany jest pracownik, który potrafi pracować efektywnie z nastawieniem na rozwój, a nie jak pracoholik – na rywalizację i własna destrukcję powodowaną często wypaleniem.

A.G.: Jakie mogą być konsekwencje pracoholizmu dla uzależnionego oraz jego otoczenia?

K.W.: Pracoholizm to ucieczka od życia, od siebie, innych ludzi. Więc oprócz oczywistych konsekwencji zdrowotnych, problem przynosi duże szkody psychiczne wraz z możliwością wypalenia, czy odrętwienia emocjonalnego, a w skrajnych przypadkach nawet śmierci. To zjawisko emocjonalnego odrętwienia u pracoholików nazywam anhedonią emocjonalną – chodzi o pogłębiającą się utratę zdolności do przeżywania/odczuwania emocji pozytywnych, jaka może być konsekwencją nałogu pracy. Dodać należy, że cierpi zarówno pracoholik, jak i jego otoczenie, które niejednokrotnie zostaje wciągnięte w cykl uzależnienia. Na co dzień więc na przykład żona – z potrzeby bliskości – dostosowuje swój plan dnia do potrzeb partnera, usprawiedliwia jego nieobecności na spotkaniach rodzinnych. Zaczyna powoli wierzyć w racjonalizacje męża, że nie ma on innego wyjścia jak tylko w ten sposób pracować. Powoli jest w stanie spełnić oczekiwania partnera, by tylko uzyskać od niego upragnione przytulenie, które często nigdy nie następuje. Partner niestawiający granic pracoholikowi, staje się „trybikiem” podtrzymującym uzależnienie w błędnym kole zapracowania. Wreszcie sam potrzebuje pomocy, by zrozumieć, że swoim postępowaniem szkodzi nie tylko sobie, ale też samemu pracoholikowi. Ten proces błędnych kół, ilustrujący różne konsekwencje pracoholizmu przedstawiłam w książce „Pracoholizm. Perspektywa poznawcza”. Schematy konsekwencji zapracowania pokazują, dlaczego też trudno jest samemu dostrzec problem związany z zapracowaniem. Pracoholik zauważa najczęściej tylko te krótkotrwałe konsekwencje: ulgę, pozbywanie się napięcia czy unikanie problemów. Dostrzega przede wszystkim to niezastąpione, w swoim przeżywaniu, doznanie szczytowe dostarczane przez uwalnianą w trakcie uporczywej pracy adrenalinę. W dostrzeżeniu długotrwałych konsekwencji – działania na własną i innych szkodę – może pomóc udział w psychoterapii, która służy wspólnemu odkrywaniu, lepszemu zrozumieniu i poznawaniu siebie, swoich potrzeb i emocji. Pomaga też w zdobywaniu umiejętności bardziej odpowiedzialnego i dojrzałego kierowania swoim życiem.

A.G.: Na czym polega taka terapia uzależnienia od pracy? Czy różni się ona od standardowej terapii uzależnień?

K.W.: Badania dowodzą dużej skuteczności terapii poznawczo-behawioralnej w leczeniu uzależnień behawioralnych, w tym pracoholizmu. Z moich doświadczeń w pracy psychoterapeutycznej z osobami uzależnionymi od pracy wynika jednak, że same formy terapii poznawczo-behawioralnej są niewystarczające. Duże znaczenie w leczeniu pracoholizmu ma także między innymi praca z emocjami, nabywanie umiejętności ich rozpoznawania i nazywania – elementy terapii opartej na emocjach. Często bywa tak, że relacja terapeutyczna jest pierwszą w życiu pracoholika, w której doświadcza zainteresowania, uwagi, rozumienia siebie, dzięki czemu może kształtować lub wzmacniać w sobie siłę do budowania nowego, lepszej jakości życia skierowanego często na zupełnie inne cele…

A.G.: Gdzie w takim razie może leczyć się pracoholik? Czy może zgłosić się do zwykłej poradni leczenia uzależnień? Czy istnieją już ośrodki specjalizujące się w terapii pracoholizmu?

K.W.: Leczenie pracoholizmu wymaga przede wszystkim trafnego rozpoznania problemu przez specjalistę. To pierwszy krok, który może zainicjować sam pacjent, wybierający psychoterapeutę, u którego chce podjąć leczenie. Niewiele jest jednak jeszcze w naszym kraju miejsc specjalizujących się w profesjonalnym leczeniu pracoholizmu. Aktualnie m.in. w Centrum Terapii Poznawczo-Behawioralnej w Warszawie można znaleźć ofertę psychoterapii pracoholizmu.

A.G.: Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Anna Góra.

wojdyloDr Kamila Wojdyło – doktor nauk humanistycznych w Instytucie Psychologii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie oraz certyfikowany psychoterapeuta poznawczo-behawioralny pracujący w Centrum Terapii Poznawczo-Behawioralnej w Warszawie. Od lat zajmuje się badaniami nad pracoholizmem i leczeniem uzależnienia od pracy. Ukończyła psychologię na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Doświadczenie psychologiczne rozwijała w Georg-Elias-Muller Institut for Psychology of the University w Göttingen, w Niemczech. W rezultacie wieloletniej pracy naukowej oraz doświadczenia klinicznego opracowała poznawczo-behawioralny model pracoholizmu, który opublikowała w monografii (Workaholism. A Cognitive Perspective, 2010). Wprowadziła do psychologii konstrukt pożądania pracy (work craving) oraz teorię uzależnienia od pracy (2013). W pracy klinicznej zajmuje się terapią poznawczo-behawioralną, w szczególności zaburzeń lękowych oraz uzależnienia od pracy. Strona www: www.work-passion.eu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *