Błąd
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 84
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 80
Menu

Wstyd, lęk, samotność… i seks

Wstyd, lęk, samotność… i seks

„Kiedy opowiadam o seksoholizmie słyszę, że to najlepsze uzależnienie na świecie! Z zewnątrz wygląda to tak, że ma się wciąż nowe partnerki i bardzo różnorodny seks… Każdy facet by tak chciał! Ludziom brakuje świadomości, że to nie jest seks, który przynosi satysfakcję. Nie wiedzą, że nie ma w tym wszystkim bliskości, podniecenia, sympatii i intymności. Akt seksualny dla seksoholika to nawet mniej niż gra w tenisa, bo w trakcie gry ma się satysfakcję z wygranej…” – o przyczynach seksoholizmu, jego dramatycznych skutkach i sposobach wyjścia z uzależnienia rozmawialiśmy z Andrzejem Gryżewskim, psychologiem i edukatorem seksualnym.

Ewa Bukowiecka: Polscy seksuologowie są podzieleni w kwestii uznania seksoholizmu jako uzależnienia. Jedni twierdzą, że to kompulsja, przymus masturbacji, a drudzy, że to choroba, uzależnienie.

Andrzej Gryżewski: Ja jestem w tej drugiej grupie. Z tego konfliktu biorą się różnice w metodach leczenia – ci pierwsi dają leki na obniżenie libido albo na natrętne czynności i uważają, że sprawa jest załatwiona, podczas gdy ci drudzy proponują program 12 kroków i terapię behawioralno-poznawczą. Moim zdaniem to jest uzależnienie, bo widzę, że bez tabletek jesteśmy w stanie uporać się z przymusowym seksem pracując behawioralnie i stawiając granice zachowaniom kompulsywnym poprzez analizę traumatycznych doświadczeń, które leżą u podłoża kłopotów z kompulsywnym seksem. Dla mnie seksoholizm to typowe uzależnienie ze wszystkimi jego mechanizmami. Amerykanie już dawno uznali seksoholizm za chorobę. Według ich badań, uzależnienie dotyczy ok. 1 proc. populacji, czyli dosyć sporej części ludności. Na pięć osób jedna to kobieta. Ponadto seksoholizm jest uzależnieniem bardzo demokratycznym – dotyczy ludzi każdej orientacji seksualnej, w różnym wieku – miałem pacjentów od 18. do 70. roku życia, z różnym wykształceniem czy typami osobowości. Uzależnić może się każdy.

E.B.: Czy seksoholizm tak jak inne uzależnienia zawłaszcza również sferę emocji?

A.G.: Osobiście rozumiem seksoholizm jako nieprzeniknioną tarczę, coś, co chroni przed światem i przykrymi emocjami. Często na pierwszej wizycie słyszę historie o tym, że przykre wydarzenia bieżące, np. śmierć i pogrzeb kogoś bliskiego, nie robią na pacjentach żadnego wrażenia. Zauważają, że coś jest nie tak, bo zamiast odczuwać stratę i smutek, oni nie czują nic, a po powrocie do domu po prostu się masturbują, aby rozładować napięcie. Są oziębli. Często powodem pierwszej wizyty jest zdziwienie, że nie doświadczają uczuć wyższych. Uzależnienie chroni ich przed światem, ale też zabiera im taką emocjonalną pełnię.

E.B.: Pewnie dlatego, że seksoholizm może być też uzależnieniem od samej miłości…

A.G.: Rzeczywiście, są osoby, które potrzebują być non stop na „haju” zafascynowania i zauroczenia drugą osobą. W pierwszym okresie zakochania mózg wytwarza dużo fenyloetyloaminy, która w działaniu przypomina amfetaminę. Wówczas jesteśmy pobudzeni, energiczni, rozentuzjazmowani. Kiedy po jakimś czasie „haj emocjonalny” zaczyna gasnąć, osoby uzależnione wycofują się z tej relacji i polują na kogoś nowego. Postępują tak, aby nie doświadczyć bolesnego spadku, „zejścia” charakterystycznego dla wszystkich uzależnień. Osoby uzależnione od miłości wewnętrznie monitorują poziom stanu swojej fascynacji i jeżeli on się obniża mniej więcej o połowę to jest to dla nich sygnał, że trzeba szukać nowego związku.

E.B.: A czy to nie jest w pewnym stopniu normalne? Takie pobudzenie i zauroczenie jest bardzo przyjemne, każdy przecież za tym tęskni.

A.G. To, co odróżnia osoby uzależnione od miłości od zdrowych osób to postawa. Uzależnieni są biernie nastawieni - doświadczają zafascynowania drugą osobą, ale uciekają gdy tylko pojawiają się jakieś problemy, kiedy trzeba się wykazać, zaangażować, zawalczyć o miłość… Wtedy po prostu zmieniają partnera, żeby znowu czuć zakochanie. O miłosną relację trzeba dbać jak o ogród - kiedy pojawiają się „chwasty” czy „szkodniki” trzeba je zniszczyć, a do tego potrzeba wewnętrznej siły i sposobu. Osoby uzależnione od miłości raczej „ślizgają” się po powierzchni uczucia. W ich przekonaniu partner powinien być idealny. To nierealne, bo przecież zakochujemy się w człowieku, poza tym sami też mamy wady... To my musimy dostosować się do rzeczywistości, a nie odwrotnie.

E.B.: Powiedział Pan, że uzależnić się może każdy… Tak po prostu?

A.G.: Na szczęście nie do końca. Trzeba mieć predyspozycje do uzależnienia, m.in. genetyczne lub osobowościowe. Kiedy mamy rodzica uzależnionego od alkoholu jesteśmy bardziej narażeni na wszystkie uzależnienia - wcale nie musimy zacząć pić, możemy „wejść” np. w hazard albo seks. Niektórzy uzależniają się od seksu w wyniku przeżycia traumy, np. molestowania seksualnego. Wówczas „przykrywają” to wydarzenie uzależnieniem, żeby się z nim nie konfrontować. W seksoholiku wszystko się gotuje, jak w garnku, a uzależnienie to przykrywka, która nie pomaga, lecz tłamsi poczucie krzywdy. Taką traumą może być też molestowanie emocjonalne. Przykładowo, jeśli ktoś miał ojca-tyrana, który go upokarzał, zaprzeczał jego potrzebom, sprowadzał do roli służącego, to taki człowiek jako osoba dorosła może czuć, że nie jest pełnowartościowym członkiem społeczeństwa i próbować zredukować to poczucie wykorzystując w tym celu seks. Mam też pacjentkę, która była wyalienowana w szkole, ponieważ jej mama była nauczycielką. Cały czas miała poczucie, że cokolwiek zrobi i tak będzie odpychana, dlatego będąc już dojrzałą kobietą żyła przekonaniem, że ludzie ją odrzucają. Dla niej seks był objawem akceptacji, a patrząc na to realnie… to był tylko seks! To, że ktoś idzie z drugą osobą do łóżka wcale nie oznacza, że ją akceptuje czy lubi. Dla niektórych osób możliwość dostrzeżenia w oczach drugiej osoby zakochania czy pożądania jest lustrzanym odbiciem własnej tożsamości i potwierdzeniem swojej wartości. Bez tego takie osoby czują się puste, nic nie warte. Wciąż poszukują nowych wrażeń i pętla uzależnienia zaciska się coraz bardziej.


Skomentuj
powrót na górę
Napisz do nas!
Na pytania naszych Czytelników odpowiada dr med. Bohdan T. Woronowicz.
Wystarczy wypełnić poniższy formularz.

Odpowiedzi będą publikowane anonimowo na stronach portalu.
Przesłane w formularzu dane pozostają do wiadomości Redakcji.
Wyrażam zgodę na publikację w serwisie UZALEŻNIENIE.com.pl