Błąd
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 84
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 80
Menu

Świąteczna gorączka, finansowy kac

Świąteczna gorączka, finansowy kac

„Pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy”. Tak mawiała Marilyn Monroe, która oczywiście miała na myśli swoje własne szczęście. Pomyślicie: ja tak nie uważam. Co innego obdarowywanie bliskich! Marzy Wam się rodzinna świąteczna atmosfera, chcecie stworzyć klimat rodem z amerykańskich filmów familijnych kupując coraz więcej bożonarodzeniowych akcesoriów? Pachnące świeczki, ozdoby, światełka… Liczycie pieniądze, robicie listę zakupów, a koniec końców musicie brać pożyczkę, bo kasy brakuje, choć sami nie wiecie, jak do tego doszło…

Statystyki pokrzepiają?

Jak informuje firma doradcza Deloitte, która co roku bada zakupowe plany Europejczyków związane ze świętami Bożego Narodzenia, Polacy wydadzą na jedzenie i prezenty najmniej w całej Europie. W tym roku polska rodzina przeznaczy na święta 1126 zł. Prezenty będą nas kosztować 491 zł, żywność - 512 zł, a resztę wydamy na spotkania towarzyskie i świąteczne podróże. Jednak z roku na rok kwoty te spadają. Rok temu deklarowaliśmy, że Boże Narodzenie  będzie nas kosztować 1280 zł. W 2011 roku przewidywaliśmy, że na święta wydamy 1950 zł! Czy to oznacza, że jesteśmy rozsądni i oszczędni? - Mimo przywiązania do tradycji Bożego Narodzenia Polacy podchodzą do finansowania zakupów przedświątecznych zdroworozsądkowo. Staramy się nie zadłużać w związku z ich organizacją. Szukamy prezentów praktycznych, atrakcyjnych cenowo. Polujemy na promocje, szukamy tańszych sklepów – mówi dla Gazety Wyborczej Adam Chróścielewski, dyrektor w dziale audytu Deloitte. Jednak to tylko deklaracje…

Pozory oszczędności

Kupując prezenty korzystamy z internetowych wyszukiwarek i porównywarek cen. Zakupy online w tym roku planuje aż 46 proc. Polaków. Inni Europejczycy robią to o 11 punktów procentowych rzadziej. Z badań wynika, że najbardziej pożądanym prezentem dla statystycznego Europejczyka jest gotówka. Nie podróże, książki czy gadżety… Jeszcze dwa lata temu w naszym kraju gotówka nie była na pierwszym miejscu listy wymarzonych prezentów. Jednak w tym roku wyprzedziła biżuterię i zegarki, wycieczki i podróże, bony na zakupy, odzież, obuwie oraz pełną ofertę urządzeń elektronicznych.

W tym roku Polacy wydadzą na święta 20 mld złotych. Czas przedświątecznych zakupów to dla branży handlowej 20 proc. obrotów w skali roku, w przypadku wielu firm obroty sięgną nawet 40 procent. Podobnie jest z bankami. Mimo że planujemy sfinansować święta z naszych oszczędności, nie stronimy od kredytów i chętnie płacimy kartą kredytową. - Według przeprowadzonych ankiet ostatni kwartał jest najlepszy dla banków. W tym czasie o 30 proc. wzrasta liczba zaciągniętych kredytów, więc faktycznie ta chęć wspomagania się kredytem jest dość spora. Aczkolwiek z drugiej strony trzeba mieć na uwadze fakt, że Polacy dość rozsądnie podchodzą do zakupów świątecznych. Te dwa fakty wydają się trudne do powiązania, ale tak jest - bierzemy kredyty i jednocześnie analizujemy ceny w sklepach internetowych. – komentuje dla interia.tv Joanna Mróz, wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej w Toruniu.

Lista zakupów pachnąca pierniczkami

To że w okresie przedświątecznym branża handlowa bogaci się najbardziej w ciągu roku to między innymi efekt podstępnego marketingu. Wchodzimy do sklepów z upominkami i czujemy zapach igliwia, pomarańczy z goździkami, cynamonu… Słyszymy nastrajającą spokojną i ciepłą muzykę. Od razu tęsknimy za rodzinnym świętowaniem, zaczyna nam się wydawać, że od naszych zakupów zależy świąteczny klimat w naszym domu. Wierzymy, że świąteczne akcesoria przywołają ducha Bożego Narodzenia, co pamiętamy z dzieciństwa lub znamy z filmów.

Czy tak było zawsze? Nie do końca… Tak naprawdę zakupowe szaleństwo ogarnęło Polaków po roku 1989, kiedy sklepowe póki wypełniły się atrakcyjnymi towarami z Zachodu. Dostęp do produktów, o których ludzie mogli wcześniej tylko pomarzyć, stworzył idealne warunki do powstania mechanizmu nabywania wszystkiego, w jak największych ilościach i po jak najniższej cenie. Zachłysnęliśmy się tym… i tak też potwierdziliśmy tezę, że to konsumpcjonizm, który towarzyszy rozwojowi gospodarki wolnorynkowej, jest postawą przyczyniającą się do powstawania nowych uzależnień związanych z pieniądzem: zakupoholizmu, pracoholizmu czy uzależnienia od hazardu).

Do oficjalnych czynników ryzyka wpływających na rozwijanie się zakupoholizmu zalicza się m.in. wszechobecną zachętę do nabywania nowych rzeczy, czyli wszelkie reklamy i promocje, oraz traktowanie posiadania dóbr materialnych jako środka do osiągnięcia szczęścia, szacunku, pozycji i akceptacji społecznej, które w przekazach reklamowych jest powszechne. Wystarczy się rozejrzeć, by dostrzec, że w okresie przedświątecznym te dwa czynniki wręcz wywierają na nas presję. - Nasza ułańska fantazja czasami nas ponosi. Przechodząc obok witryny, gdzie widzimy nadzwyczajną okazję, pod wpływem impulsu kupujemy prezent. Dopiero potem zastanawiamy się czy rzeczywiście nas na niego stać – komentuje dla Polskiego Radia dr Dobiesław Tymoczko ze Szkoły Głównej Handlowej.

Co zrobić, by nie zwariować na świątecznych zakupach?

Warto zwrócić uwagę na swoje zachowanie podczas świątecznych zakupów. - Myśląc racjonalne nie kierujemy się emocjami, a zakupy u osób uzależnionych wywołują ogromne emocje i zabijają racjonalne myślenie. W amoku zakupów myśli się np.: „Now or never! Muszę to mieć! Zaraz mi wykupią…”. W zakupoholicznym szale pełną parą działa też racjonalizowanie, czyli szukanie powodów do zakupów (…) Często jest tak, że zakupy robione w amoku to np. ubrania, których się nie nosi, książki, po które się nigdy nie sięga… – twierdzi Katarzyna Kucewicz, psychoterapeutka zajmująca się m.in. problemem uzależnienia od zakupów.

Cały wywiad o zakupoholizmie z Katarzyną Kucewicz znajdziesz tu: „Szpileczki na smuteczki”.

Ponieważ na świątecznych zakupach niejednokrotnie ponosi nas fantazja, proponujemy - po pierwsze - zaplanować wydatki, po drugie zacząć zakupy wcześniej, by nie kupować niczego pod presją czasu i - po trzecie - kiedy czujemy, że pod wpływem emocji wybraliśmy rzecz, na którą prawdopodobnie nas nie stać, najlepiej odroczyć zakup, wrócić do domu i przemyśleć sprawę. Czasami wystarczy wyjść ze sklepu i ochłonąć. Gdy opada zakupowe podniecenie, często zdarza się, że wracamy do domu i dochodzimy do wniosku, że ta zakupiona rzecz wcale nie jest dobrym wyborem.

Bezcenna świąteczna atmosfera

Z psychologicznego punktu widzenia na ryzyko rozwinięcia się zakupoholizmu wpływają nasze osobiste doświadczenia, m.in.: znaczące wahania materialnego poziomu życia, niedostatek oraz ograniczenia finansowe w dzieciństwie i poczucie niższości wobec rówieśników, wychowanie w poczuciu, że kupowanie przedmiotów niebędących artykułami pierwszej potrzeby jest swoistą nagrodą, na którą należy zasłużyć, oraz okazywanie uczuć poprzez obdarowywanie przedmiotami. Wówczas przedmioty zastępują uczucia albo są ich oznaką. Ten mechanizm może okazać się kluczowy właśnie w święta. Bo czego innego pragniemy w obliczu Bożego Narodzenia, jeśli nie okazania miłości bliskim? Jednak prezenty powinny być jedynie symbolem. Nie musimy wydawać fortuny, zadłużać się, by stworzyć rodzinną atmosferę. Czasem warto postawić  np. na upominki wykonane własnoręcznie. Według badań TNS Polska na tego typu prezenty zdecyduje się w tym roku tylko 3 proc. Polaków.

Katarzyna Kucewicz twierdzi, że deficyty i zazdrość to doskonały powód, aby wynagrodzić sobie swoje krzywdy. - Jednak należy pamiętać, że zagrożenie zakupoholizmem pojawia się w każdej rodzinie, w której uczy się dzieci, że pieniądze wszystko załatwiają, a nowe rzeczy lepiej pocieszają i uspokajają niż rozmowa i ciepła relacja. Zatem jeśli jako dzieci mieliśmy ciągłe poczucie bycia gorszym, odrzuconym czy biednym i wyszydzanym przez rówieśników, a teraz zaczynamy mieć pieniądze na wszystko, to wydatki w naszym życiu pełnią funkcję dowodu naszej wartości.

Autor: Ewa Bukowiecka
fot. iStock

Źródła: 

Komunikat z badań Fundacji CBOS „Mania kupowania, czyli o postawach konsumenckich Polaków”, Warszawa, styczeń 2011

http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,14918529,Polak_oszczedny_na_swieta__Wyda_najmniej_w_Europie.html#ixzz2mxZz6cJS

http://www.interia.tv/wideo-polacy-wciaz-chetnie-zaciagaja-pozyczki-na-swieta-choc-nie-m,vId,1242774

https://www.deloitte.com

http://www.tnsxmas.com/pl

Skomentuj
powrót na górę
Napisz do nas!
Na pytania naszych Czytelników odpowiada dr med. Bohdan T. Woronowicz.
Wystarczy wypełnić poniższy formularz.

Odpowiedzi będą publikowane anonimowo na stronach portalu.
Przesłane w formularzu dane pozostają do wiadomości Redakcji.
Wyrażam zgodę na publikację w serwisie UZALEŻNIENIE.com.pl