W dobie wszechobecnego dostępu do Internetu i towarzyszących nam na co dzień licznych urządzeń multimedialnych coraz częściej decydujemy się na zakupy online. Wirtualny shopping niesie za sobą wiele zalet – w domowym zaciszu możemy nabyć cokolwiek nam się zamarzy i to za jednym kliknięciem myszki. Czy zakupy w sieci mogą być tak samo pociągające, jak w tradycyjnych sklepach? Co dają zakupoholikom? O tym rozmawialiśmy z Katarzyną Kucewicz, psychologiem i terapeutką pracującą z osobami uzależnionymi od zakupów.

Zuza Lewandowska: Czym – oprócz samej formy robienia zakupów – zakupoholizm „online” różni się od tego „tradycyjnego”?

Katarzyna Kucewicz: Duża część osób uzależnionych od kupowania to właśnie ci, którzy robią zakupy przez Internet. Jest to coraz bardziej powszechne zjawisko, które zyskuje na sile im popularniejsze staje się kupowanie online. Zakupy w sieci są dla wielu uzależnionych bardzo wygodną formą gromadzenia dóbr, często również takich, które są niedostępne dla przeciętnego człowieka. W Internecie można kupić „białe kruki” i sprowadzać rzeczy z całego świata, co czyni zakupy online bardzo atrakcyjnymi i może powodować pogłębienie się uzależnienia. Często bowiem osoby z takim problemem traktują zakupy jak lekarstwo na podbudowanie poczucia własnej wartości.

Z.L.: Co dają uzależnionym zakupy przez Internet? Nie ma tu przecież tego euforycznego „buszowania” po galerii handlowej…

K.K.: Choć w przypadku zakupów online odpada aspekt „buszowania” po sklepach, to dochodzi miłe poczucie, że można siedzieć w bezpiecznym miejscu, jakim jest dom, i nie tłumacząc się nikomu nabywać nowe rzeczy. Dodatkowo płaci się kartą, wstukując hasło albo kilka cyfr, co daje fałszywe poczucie, że realnych pieniędzy nie ubywa. Bardzo łatwo jest stracić kontrolę w szale zakupów online, ponieważ nie widać rozchodzących się banknotów, co ma miejsce wtedy, gdy płacimy wyciągając je z portfela. Uzależnieni mówią także o tym, że sam proces dokonywania zakupów online, a później oczekiwanie na kuriera, rozpakowywanie paczki, odnajdywanie jakichś gratisów w środku to chwyty, które czynią zakupy w sieci bardzo atrakcyjnymi.

Z.L.: Czyli najbardziej pociągają takie czynniki, jak komfort, anonimowość, brak konieczności wychodzenia z domu?

K.K.: Dokładnie tak. Są to największe zalety zakupów w sieci – często właśnie w ten sposób sklepy internetowe zachęcają do wydawania pieniędzy online. Tymczasem w przypadku osób mających problemy z kontrolowaniem kupowania te zalety mogą mieć fatalne konsekwencje, ponieważ usypiają czujność i wyzwalają bezrefleksyjność. Wystarczy kilka ruchów i rzecz już ląduje w wirtualnym koszyku. W szybki sposób można coś kupić, zapłacić za to, a potem ponownie doświadczać uczucia ekscytacji podczas odbierania przesyłki. Niestety dla wielu uzależnionych to bodźce bardzo pociągające, czasem nawet bardziej niż te, które towarzyszą zakupom dokonywanym w tradycyjny sposób.

Z.L.: Czy wirtualnemu zakupoholikowi może zatem wystarczyć samo „wrzucanie produktów” do koszyka bez konieczności płacenia za nie?

K.K.: Mechanizm uzależnienia jest niestety zdradziecki, dlatego nie da się oszukać samego siebie wrzucając po prostu produkty do koszyka i wychodząc ze strony internetowej. Liczy się tu potrzeba posiadania i kolekcjonowania produktów, a nie sama czynność ich zamawiania. Zresztą emocje sięgają zenitu, gdy odpakowujemy i oglądamy zakupione produkty, a dopiero po czasie napięcie opada i wtedy w głowie pojawiają się niezbyt przyjemne myśli związane z poczuciem winy, zawstydzeniem czy złością na siebie…


Z.L.: A na co najczęściej zakupoholicy wydają pieniądze w Internecie i gdzie robią zakupy?

K.K.: Niewiele wiadomo na ten temat, ale można założyć, że najczęściej kupują rzeczy, dzięki którym mogą podnieść poczucie własnej wartości. Jeśli przymus kupowania jest silny, to każdy sklep wydaje się atrakcyjny, a produkt niezbędny. I często lawinowo bierze się nie jeden, a kilka artykułów. Moje podopieczne z warsztatów dotyczących nadmiernego kupowania zawsze mówiły, że jedna rzecz nikogo nie uszczęśliwia, bo liczy się także ilość.

Z.L.: Czy możemy stwierdzić, których zakupoholików jest więcej: wirtualnych czy tych rzeczywistych?

K.K.: Niestety trudno to określić, ponieważ jest mało rzetelnych badań dotyczących zakupoholizmu w Polsce. Natomiast na pewno można założyć, że wirtualny shopping jest coraz bardziej popularnym zjawiskiem, ponieważ z roku na rok powstaje w Internecie coraz więcej sklepów, czyli pojawia się łatwiejszy sposób kupowania rzeczy. Czasami nie trzeba się nawet logować na stronie, aby kupić jakiś produkt. Sklepy internetowe wdrażają tego typu strategie prawdopodobnie dlatego, że im więcej czasu klient ma na decyzję (rejestracja i logowanie trwa dość długo), tym większe ryzyko zawahania się i zrezygnowania z towarów. A jeśli zakupy robione są szybko i bez zbędnych weryfikacji, wtedy traci się czas do namysłu, co dla tych, którzy kupują nałogowo, jest zabójcze.

Z.L.: Czy ci nałogowcy mają jakieś konkretne cechy osobowości?

K.K.: Mechanizm uzależnienia jest zawsze taki sam. Odczuwane napięcie spowodowane „głodem”, czyli w przypadku zakupoholików brakiem ładnych, nowych rzeczy, jest charakterystyczne dla uzależnionych, którzy nie potrafią w żaden właściwy sposób okiełznać swoich emocji. Dopiero czynność, od której jest się uzależnionym – zakupy przez Internet, gra w ruletkę, czy też seks – pozwala na odprężenie i rozluźnienie. Sam bodziec, od którego jesteśmy uzależnieni, nie jest ważny, tylko cały mechanizm uzależnienia behawioralnego, który zakłóca funkcjonowanie. Można jednak wyodrębnić pewne cechy osób uzależnionych i one jak najbardziej dotyczą także tej grupy nałogowców, która robi kompulsywne zakupy przez Internet. Są to: niedojrzałość emocjonalna, niska odporność na frustracje, nadmierna zależność, trudności w wyrażaniu uczuć, wysoki poziom niepokoju w relacjach międzyludzkich, poczucie izolacji, niska samoocena. Czy zakupy przez Internet cokolwiek zmieniają np. w samoocenie? Tak, ale na bardzo krótki czas. Moje pacjentki mówią, że w chwili zakupu czują się jak księżniczki, ale gdy później sprawdzają stan swojego konta spadają na samo dno wyrzutów sumienia, poczucia beznadziejności i braku kontroli.

Z.L.: Z jakimi innymi problemami borykają się onlinowe zakupoholiczki?

K.K.: Pamiętam, gdy jedna z pacjentek opowiadał mi o tym, że zawsze kupowała z opcją „za pobraniem”, bo nawet jak nie miała pieniędzy na koncie żyła w przekonaniu, że za kilka dni „jakoś to będzie, jakoś się zapłaci…” Potem w ostatniej chwili zapożyczała się. To pokazuje silne działanie mechanizmu iluzji, w której żyje osoba uzależniona, która myśli, że przecież nic się złego nie dzieje, a pieniądze zawsze się znajdą. Wyczuwa się tu nutę braku kontroli samego siebie oraz dziecięcej naiwności, że wszystko się jakoś samo ułoży i ktoś te pieniądze da. Niestety dla osób mających problemy z nałogowym kupowaniem brak dojrzałości i odpowiedzialności za swoje czyny są charakterystyczne .

Z.L.: Dziękuję za rozmowę!

 Rozmawiała Zuza Lewandowska

fot. iStock

Katarzyna Kucewicz – psycholog, psychoterapeutka, właścicielka Centrum Psychoterapii Kucewicz&Piotrowicz. Pracuje z osobami mającymi problem z kontrolowaniem zakupów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *