Malkontenctwo to nasza cecha narodowa. Jest to o tyle szkodliwe, że „przewlekłe narzekanie” może przysłonić nam realny obraz sytuacji, a wówczas stracimy kontakt z rzeczywistością. Aby dowiedzieć się, jaki naprawdę jest stan polskiego lecznictwa odwykowego, sprawdziliśmy co sądzą na ten temat specjaliści terapii uzależnień. Co warto poprawić, czy coś się zmieniło i z czym mamy największy problem? „Pewnie jest jeszcze dużo do zrobienia, ale w ciągu ostatnich 20-30 lat polskie lecznictwo uzależnień przeszło naprawdę długą drogę.” – mówi Piotr Bakuła, specjalista psychoterapii uzależnień.

Według danych NFZ w Polsce funkcjonuje 718 państwowych placówek leczenia uzależnienia od alkoholu. Najnowsze statystyki mówią, że 30 proc. tych placówek (50 proc. całodobowych placówek terapii i 43 proc. oddziałów leczenia alkoholowych zespołów abstynencyjnych) wykonała w roku 2011 więcej świadczeń niż miały zakontraktowane przez NFZ. Tylko 12 proc. wszystkich placówek nie wykonało całego kontraktu. Wartość faktycznie zrealizowanych kontraktów wyniosła w 2011 roku 103,55 proc. planowanej kwoty 342,96 mln złotych. Dane te świadczą o dużym zapotrzebowaniu w Polsce na terapię uzależnienia od alkoholu, a kwota przeznaczona na leczenie wydaje się być niewystarczająca. – Oferta naszych placówek jest dość uboga w sensie dosłownym. Terapeuci gnieżdżą się w klitkach, mają za mało narzędzi pracy, takich jak filmy, książki i inne pomoce audiowizualne albo testy autodiagnostyczne dla pacjentów (…). W ośrodku, w którym pracowałam 25 lat, brakowało pieniędzy na korespondencję z rodzinami, okresowe spotkania byłych pacjentów, a nawet na ksero materiałów do pracy własnej. NFZ nie finansuje takich „fanaberii” jak zatrudnienie specjalistów choreoterapii, arteterapii, muzykoterapii, tai chi, lub innych form podnoszenia sprawności pacjentów – chociaż wiadomo jak te suplementarne formy pracy poprawiają efektywność terapii odwykowej. – mówi Ewa Woydyłło, specjalistka w dziedzinie terapii uzależnień, w wywiadzie dla czasopisma „Terapia Uzależnienia i Współuzależnienia” nr 1 (2013).

Jaśniejsze światło na sytuację polskiego lecznictwa odwykowego rzuca Piotr Bakuła, specjalista psychoterapii uzależnień i kierownik Poradni Terapii Uzależnień dla Dzieci i MłodzieżySzkoła Specjalistów Psychoterapii Instruktorów Terapii Uzależnień Care Brok:Warto zauważyć, że polskie lecznictwo związane z terapią uzależnień przeszło ogromną zmianę. Jeszcze 20 lat temu funkcjonowały poradnie prowadzone przez przypadkowe osoby bez kwalifikacji, w których terapią były umoralniające rozmowy połączone z rozdawaniem Anticolu (preparat awersyjny). Obecnie mamy dość dobrze wyszkolone kadry, program uzyskiwania kwalifikacji zawodowych kończący się uzyskaniem certyfikatu, szkolenia, konferencje. Pewnie jest jeszcze dużo do zrobienia, ale w ciągu tych 20-30 lat polskie lecznictwo uzależnień przeszło naprawdę długą drogę.

Leczenie pod specjalnym nadzorem

Jak w praktyce wygląda terapia? Co trzeba zrobić, aby zostać przyjętym? Teoretycznie (w niektórych poradniach faktycznie tak jest), aby umówić się na pierwszą wizytę u psychologa wystarczy po prostu przyjść – na wolny termin zazwyczaj nie czeka się długo. Jednak czy zawsze? Niestety, zdarzają się przypadki, że wymagana jest diagnoza choroby alkoholowej od jakiegokolwiek lekarza, np. internisty. – Jeżeli jakaś poradnia wymaga skierowania to albo jej kierownictwo stara się być nadgorliwe, albo po prostu nie do końca rozumieją warunki kontraktu, jakie zawarli z NFZ. Płatnik, czyli NFZ określił, że w przypadku korzystania z pomocy ambulatoryjnej (poradnie) skierowania nie są wymagane. Inaczej wygląda leczenie w trybie stacjonarnym. Tutaj skierowania od lekarzy są wymagane i myślę, że jest to rozsądne rozwiązanie. Błędem byłoby przyjmowanie do leczenia stacjonarnego osób, które w przypływie impulsu, bez zbudowania motywacji, rozpoczynałyby pobyt na oddziale terapii uzależnień. Prawdopodobnie byłby to stracony czas dla pacjenta, a dla płatnika bardzo nieracjonalnie wydane pieniądze. – mówi Piotr Bakuła. Ponadto, zwraca on uwagę na to, że problemem jest warunek trzeźwości podczas przyjęcia na oddziały detoksykacyjne. – Taki oddział ma świadczyć usługi medyczne w zakresie detoksykacji, czyli odtrucia pacjenta, gdy tymczasem życzy sobie, żeby pacjent stawił się na izbie przyjęć z poziomem alkoholu we krwi na poziomie 0.5 promila lub niższym. To trochę tak, jakby warunkiem przyjęcia do szpitala pacjenta psychotycznego był brak objawów wytwórczych lub w przypadku pacjenta kardiologicznego – prawidłowy wynik EKG. Używanie alkoholu jest objawem choroby i oddział nie ma prawa karać pacjenta odmową przyjęcia za ten objaw – dodaje.  

Regulaminy ośrodków stacjonarnych są określane Rozporządzeniem Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej w Sprawie Regulaminów Stacjonarnych Zakładów Lecznictwa Odwykowego oraz Domów Pomocy Społecznej dla osób uzależnionych od alkoholu z dnia 6 maja 1983 r. W tekście pt. „Regulaminy ośrodków a prawa człowieka i pacjenta” opublikowanym w czasopiśmie „Terapia Uzależnienia i Współuzależnienia” nr 5 (2012) Piotr Bakuła twierdzi, że samo to rozporządzenie, choć trochę anachroniczne, jest wzorem humanistycznego i podmiotowego traktowania pacjenta w porównaniu z regulaminami ośrodków tworzonymi na jego podstawie. – Często problemem placówek jest regulamin, który stoi w sprzeczności z prawami obywatela i kartą praw pacjenta. To się powoli zmienia. Pacjenci zaczynają być bardziej świadomi swoich praw, a terapeuci przestają być wychowawcami i mogą poświęcić się temu w czym są specjalistami. – komentuje. Jednak wymieniając to, co powinno się zmienić, Piotr Bakuła podkreśla „wstępną selekcję”. Takie określenie znajduje się w opisie jednego z ośrodków terapeutycznych. Selekcja ta nie tylko kojarzy się z dyskryminacją, ale zwyczajnie nią jest, ponieważ w kryteriach tejże selekcji znajdują się liczne zaburzenia psychosomatyczne, spożycie alkoholu w ciągu 5 dni przed pierwszą wizytą i leków zmieniających nastrój w ciągu ostatnich 12 dni oraz „niepełnosprawność psychiczna i fizyczna”, które uniemożliwiają podjęcie leczenia. Niektóre z ośrodków terapii wymagają też potwierdzenia uczestnictwa w spotkaniach AA czy aktywności w Klubach Abstynenta. Inicjatywy te nie są procedurą medyczną, zatem zdaniem Piotra Bakuły wymagania te  powinno się zamienić na zalecenia, rady.

W wielu regulaminach zamkniętych placówek terapeutycznych można znaleźć zapisy o tym, że zakazuje się używania telefonów komórkowych, własnego sprzętu RTV, gazet, książek, sprzętu audiowizualnego, narzędzi do pracy lub zabawy. Piotr Bakuła w swoim tekście dla TUiW komentuje to w następujący sposób: – Mam wątpliwość czy rzeczywiście pacjent nie ma prawa skontaktować się z bliskimi wtedy, kiedy ma na to ochotę i wolny czas. Wydaje się, że ma to być ochrona przed światem zewnętrznym, jednak pytanie czy on rzeczywiście takiej ochrony potrzebuje. (…) Prawo do informacji jest jednym z podstawowych i konstytucyjnych praw obywatela. Myślę również, że posiadanie odtwarzacza mp3 z ulubioną muzyką może być dobrym sposobem na chwilę relaksu. Ponadto, w wielu ośrodkach funkcjonują przepisy o tym, że nie wolno wnosić na teren ośrodka jedzenia, które nie jest zgodne z zalecaną dietą (nie ma takiego prawa, które nakazuje stosowanie się do diety), że mężczyźni nie mogą przebywać w pokojach kobiet i odwrotnie, a nawet, że pacjent może się wykąpać tylko za zgodą lekarza prowadzącego! Piotr Bakuła podkreśla, że „nie wychowamy nowego pokolenia wrażliwych, humanistycznie zorientowanych pomagaczy, jeżeli dalej pozostawać będziemy w mentalnych okowach myślenia o pacjencie uzależnionym jak o istocie, której możemy narzucać swoje prawa, nie zawsze zgodne z realnymi prawami.”


 

Pacjenci z „wyższej półki”

Wśród terapeutów uzależnień coraz częściej zwraca się uwagę na formy terapii dla alkoholików i alkoholiczek wysokofunkcjonujących. W przypadku tej grupy pacjentów mówi się przede wszystkim o wydzielaniu dla nich osobnych grup terapeutycznych oraz o warunkach leczenia. – Warto zadbać o estetykę wnętrz. Chodzi o takie proste rzeczy: zapalone świeczki, świeże kwiaty, gustowne umeblowanie, czyste dywaniki. To znaczące elementy wpływu na samopoczucie ludzie – pacjentów i terapeutów – potwierdzone wieloma badaniami naukowymi. Badacze dowiedli, że w przypadku alkoholików, którzy na ogół mają znacznie obniżone poczucie wartości, trzeba próbować je odbudowa na wszelkie sposoby (…) skoro ich terapia odbywa się w miejscu estetycznym i schludnym to pewnie są tego warci.” – twierdzi Ewa Woydyłło. – Osoba pijąca nałogowo nie ma dla siebie szacunku, wstydzi się i ma poczucie winy, zwykle jeszcze splątane z poczuciem krzywdy. Jeżeli przyjdzie ona na terapię do zaniedbanego i niechlujnie wyglądającego ośrodka, to ucierpi na tym przede wszystkim jej i tak wątłe poczucie wartości. Zwłaszcza kobieta, wysokofunkcjonująca alkoholiczka, nieprzyzwyczajona do złych warunków po prostu odwraca się i wychodzi. – dodaje. Podobne spostrzeżenia ma Anna Prokop, specjalista terapii uzależnień i współuzależnienia w trakcie procesu certyfikacji: – Jak świat światem, ludzie mają potrzebę estetyki. Każdy lepiej i bardziej komfortowo czuje się w dobrych warunkach. Oczywiście znowu możemy się upierać, że komuś, kto chce trzeźwieć, nawet zły terapeuta w tym nie przeszkodzi. Ale chyba nie o to tu chodzi, byśmy (…) racjonalizowali. Tak więc, myślę, że to (standard poradni – przyp. red.) ma wpływ – zachęca, powoduje, że pacjenci czują się bezpieczniej. Zresztą ludzie w uzależnieniu często zachowują się jak dzieci – są niedojrzali, zagubieni, potrzebują pomocy. Wiadomo, że dzieci w dobrych warunkach rozwijają się lepiej. Tak samo jest w przypadku osób chorych. Faktycznie pracowałam kiedyś w poradni, gdzie sypał się tynk, materace śmierdziały i były brudne. Ludzie mimo to przychodzili, ale pamiętam, że mi samej było nieprzyjemnie tam pracować. Wstydziłam się za to miejsce.

Piotr Bakuła zwraca uwagę na fakt, że grupa wysokofunkcjonujacych osób uzależnionych częściej poszukuje pomocy w prywatnych ośrodkach i gabinetach terapeutycznych. – Uważają, że jak zapłacą dostaną lepszą opiekę. To ich pieniądze i ich prawo wyboru. Dobrze jeżeli trafią do kogoś, kto ma odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie  w psychoterapii uzależnień. Często jest jednak tak, że trafiają do przypadkowego specjalisty, który otworzył gabinet. Kłania się tutaj ustawa o zawodzie, a właściwie jej brak, bo gabinet terapeutyczny może otworzyć każdy. Bywa, że tak „przeleczeni” trafiają w końcu do publicznej służby zdrowia. Problemem części polskiego lecznictwa odwykowego nie jest brak przygotowania do leczenia tej grupy osób, a nieprzygotowanie na indywidualizację procesu terapeutycznego…
Alkoholizm jest chorobą demokratyczną, jednak dolegliwości z nią związane często są bardzo indywidualne, choćby dlatego, że alkoholicy żyją na różnych szczeblach drabiny społecznej, mają różne doświadczenia, są w bardzo różnym wieku, itp. Pojawia się zatem pytanie, czy powinno się rozdzielać pacjentów wysokofunkcjonujących, aby w ten sposób zbliżyć ich do siebie i usprawnić proces terapeutyczny poprzez uwydatnienie wspólnych cech i elementów funkcjonowania? – Leczenie powinno uwzględniać zarówno różnice indywidualne związane z cechami osobowości, jak i pełnione role społeczne. Różne też mogą być cele pacjentów. Problemem tutaj nie jest to, czy tworzyć specyficzne grupy, ale to, aby terapeuta miał wiedzę i umiejętności związane z procesem grupowym, jego dynamiką, pełnionymi rolami i kryzysami, jakie w procesie grupowym występują. Duża część terapeutów prowadzi tylko grupy psychoedukacyjne w oparciu o sztywną strukturę, realizując coś, co można nazwać szkoleniem o chorobie. I tutaj mają problem, ponieważ nie da się „szkolić o chorobie” osób z różnymi doświadczeniami. Gdyby większą uwagę poświęcili temu, co się dzieje w grupie, reagowali w odpowiedzi na zapotrzebowania jej członków, mogliby wykorzystać różnorodność grupy do pokazania uniwersalności doświadczeń. Jeżeli tego nie potrafią, muszą udowadniać ten uniwersalizm, tłumacząc swoje niepowodzenia brakiem spójności grupy i oporem wynikającym z chęci powrotu do picia lub używania substancji zmieniających świadomość. – komentuje Piotr Bakuła.

W Polsce podział na grupy np. pod kątem doświadczeń pacjentów stosuje się rzadko bądź wcale. Inaczej rzecz przedstawia się za granicą. W Stanach do kwestii odpowiedniego doboru osób w grupie przykłada się ogromną wagę. Pacjenci, zanim rozpoczną terapię, wypełniają kwestionariusze, które przesyłają do placówki. Tam, na podstawie tych ankiet, w których jest i historia życia, i autodiagnoza problemu, i obecny poziom życia, dobiera się grupy tak, aby mogły się na nich spotkać osoby, które mają sobie nawzajem coś do zaoferowania w procesie terapii. – opowiada Ewa Woydyłło.

***

Nieodpowiednie traktowanie pacjenta, zbyt uboga oferta placówek terapii uzależnień i ograniczone podejście terapeutów wydają się być sporym problemem. Jakie są jednak największe błędy popełniane przez terapeutów? – Z moich obserwacji, zarówno jako terapeuty, jak i nauczyciela psychoterapii uzależnień, wynika, że najczęstszym błędem jest prowadzenie procesu terapii bez nawiązania z pacjentem dobrej relacji służącej zmianie. Z badań nad skutecznością psychoterapii wiemy, że to właśnie relacja, czyli spotkanie z drugim człowiekiem oparte na empatii, rozumieniu i akceptacji, jest najważniejszym czynnikiem leczącym. Tymczasem często ta relacja bywa zakłócana przez terapeutę, który nie rozumie, że każdy człowiek ma własne tempo pracy, własną wizję na swój dobrostan psychiczny. I rolą terapeuty nie jest narzucanie własnych wizji na życie pacjenta, a pomoc w tym, by to pacjent odkrył swoje potrzeby. Natomiast najpoważniejszym błędem jest według mnie traktowanie pacjentów w sposób przemocowy, wtedy gdy terapeuta buduje swoją wartość i ważność deprecjonując ważność i wartość pacjentów. Swoim studentom jak mantrę powtarzam słowa, że „różnica pomiędzy terapeutą a pacjentem polega tylko na tym, że to terapeuta ma klucze do gabinetu”. – komentuje Piotr Bakuła.

Autor: Ewa Bukowiecka

Źródła:

  • Raport Instytutu Organizacji Ochrony Zdrowia Uczelni Łazarskiego pt. „Ekonomiczne aspekty skutków picia alkoholu w Europie i w Polsce”.
  • Piotr Bakuła, „Regulaminy ośrodków a prawa człowieka i pacjenta” w „Terapia Uzależnienia i Współuzależnienia” nr 5/2012.
  • „Pomoc w duchu AA”, rozmowa z dr Ewą Woydyłło-Osiatyńską w „Terapia Uzależnienia i Współuzależnienia” nr 1/2013.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *