Menu

Specyfika współuzależnienia od narkotyków

Specyfika współuzależnienia od narkotyków

„Bliscy współuzależnieni podejmują walkę z uzależnieniem sami i sami też chcą ją wygrać. Tracą na tę walkę wszystkie siły, tracą zdrowie, rozum, a na pewno własne życie. Walce tej towarzyszy ogromny stres. Jest to walka z góry przegrana. Bo z uzależnieniem się nie walczy. Uzależnienie można poznać, zrozumieć, zaakceptować, ale do tego potrzebny jest drugi człowiek.” O mechanizmach współuzależnienia od narkotyków rozmawiamy z Marcinem Zagańskim, psychologiem i terapeutą uzależnień, twórcą Centrum Psychoterapii Uzależnień i Współuzależnień AUTONOMIA w Poznaniu.

Anna Góra: Kogo najczęściej dotyczy współuzależnienie od narkotyków i jakie czynniki na to wpływają?

Marcin Zagański: Współuzależnienie generalnie najczęściej rozwija się u osób będących najbliżej i emocjonalnie najsilniej związanych z uzależnionym bez względu na rodzaj jego uzależnienia. Współuzależnienie od narkotyków w dużej mierze tworzy rola społeczna i relacja z osobą, która sięga po narkotyki, a także jej wiek. W grupie użytkowników narkotyków przedział wiekowy, w którym najczęściej dochodzi do uzależnienia to 15-24 lata. Nietrudno zatem zauważyć, że współuzależnienie od narkotyków będzie dotykać rodziny dojrzewającego dziecka, które zażywa narkotyki. Konkretnie, członka rodziny, pozostającego w najsilniejszej relacji z użytkownikiem narkotyków. Pierwotnie najsilniejszą relacją jest relacja matki z dzieckiem i jeśli ta więź rodzicielska zaistniała w początkowych etapach rozwoju dziecka, to najczęściej matka reaguje pierwsza w momencie zagrożenia, problemu czy choroby swojego potomstwa - bez względu na jego wiek. Tak też się dzieje w przypadku używania czy też uzależnienia od narkotyków. Chociaż nie jest to fakt arbitralny, bo zdarzają się przypadki, że to ojciec pełni rolę pierwotnego obiektu, to jednak najczęściej jest to matka.    

A.G.: Dlaczego właśnie matki?

M.Z.: Podczas praktyki prowadzenia grup terapeutycznych dla współuzależnionych rodzin, których dzieci używają substancji psychoaktywnych, rozkład uczestników wyglądał niemal cały czas tak samo – 97 proc. kobiety - matki, 1 proc. kobiety - babcie/rodzeństwo, 2 proc. - mężczyźni - ojcowie często przyprowadzani przez żony. Mówiąc o matkach mam też na myśli wszystkie kobiety, u których częściej niż u mężczyzn występuje zjawisko współuzależnienia. Od kobiet oczekuje się czułości, wrażliwości na potrzeby innych, troski i opieki. Kobiety poprzez rolę kulturową, stereotypy i pokoleniowe przekazy mają być idealnymi matkami, niezniszczalnymi opiekunkami i za wszelką cenę chronić swoje dzieci przed zagrożeniem.  Narkotyki poprzez swój diaboliczny i często dramatyczny obraz, jaki kreują media, bardzo restrykcyjny stosunek prawny i narkofobiczne społeczne podejście, zaliczają się do zagrożeń klasy I. To na pewno czynnik wzmacniający i przyśpieszający współuzależnienia - brak rzetelnej edukacji na temat narkotyków. Jeżeli do roli „idealnej matki” dodamy pandemiczne narkotyki zagrażające dziecku, to otrzymamy pełnoobjawowy zespół współuzależnienia, zanim jeszcze rozwinie się samo uzależnienie. To, co porusza mnie najbardziej w relacji z matką (przeważnie dorosłego) dziecka używającego substancji narkotycznych, to jej głęboko wdrukowane przeświadczenie, że odpowiada za jego życie i śmierć, że jeśli zacznie stawiać warunki, a coś się stanie, to ona będzie temu winna.

A.G.: A co w takim razie z rolą ojca?

M.Z.: Ojcowie to z reguły mężczyźni, których rola społeczna nakazuje im sprawczość i często kierują się oni zasadą racjonalności. Szybciej także podejmują decyzje o wyznaczeniu granicy i postawieniu warunków zażywającemu, np.  „albo się leczysz, albo musisz opuścić ten dom”. Matki zaś nie są gotowe od razu na takie rozwiązania i chronią dziecko przed ojcowską decyzją, żeby nie stracić nad nim kontroli. W takiej sytuacji ojciec ma do wyboru: albo będzie walczył ze swoją żoną i z dzieckiem, albo pozbawiony swojej ojcowskiej roli wydeleguje się w bezpieczne miejsce, by nie odczuwać ambiwalentnych emocji - np. dłużej będzie pracował. To wcale nie znaczy, że nie obchodzi go ta sytuacja, że mu nie zależy. On nie ma wyjścia. Nie wygra z matczyną, biologiczną odpowiedzialnością za potomstwo. Czasami matki oddają władze ojcu, np. w wyniku zaleceń terapeutycznych albo skrajnego wyczerpania,  jednak z mojego doświadczenia wiem, że dzieje się to bardzo rzadko i kosztuje matki mnóstwo emocji.

 A.G.: Kiedy zwykle rodzina zauważa, że ich bliski ma problem? Czy trudno jest to dostrzec?

M.Z.: Trudno jest dostrzec coś, co nie istnieje... Rodzina zwykle zauważa problem narkotykowy u bliskich wtedy, kiedy zaczyna on bezpośrednio jej dotyczyć: zniknęło złoto i 1000 euro, córka zatruła się tabletkami na kaszel, a brała je już ponad rok, syn został przyłapany na kradzieży lub zdemolował mieszkanie po dopalaczach, do drzwi pukają mocno wysportowani panowie celem odzyskania pieniędzy za narkotyki, które syn pobrał od nich na sprzedaż. Jest to zwykle moment, w którym osoba bliska spełnia już kryteria uzależnienia…  Chcę podkreślić mocno fakt, że rodzina nie jest tu niczemu winna, a już na pewno nie jest winna tego, że ich bliski się uzależnił. Rodzina jest tu bardziej ofiarą instytucjonalnej i społecznej ślepoty na zjawiska oczywiste. Oczywistym jest fakt, że narkotyki były, są i będą, jednak trzeba o nich rozmawiać, trzeba o nich edukować, trzeba się na ten fakt przygotować.  W naszym społeczeństwie o narkotykach i skutkach ich zażywania rozmawia się bardzo niewiele. Narkotykami się epatuje, straszy, narkotyki się demonizuje. Rodzina reaguje na te przekazy w sposób jak najbardziej zdrowy i adaptacyjny, uruchamiając silne mechanizmy obronne - wypiera i zaprzecza, a później cierpi. Poza tym, co ma zauważyć, jak nie wie nawet na co zwracać uwagę. Jedna z podstawowych zasad prawa głosi, że „nieznajomość prawa szkodzi. Podobnie jest z uzależnieniem, a wcześniej z samym tematem narkotyków. Brak uznania faktu, że istnieją, brak podstawowej wiedzy na temat używek, brak przygotowania - szkodzi. Szkodzi rodzicom i bliskim, a przede wszystkim uzależnionym.

A.G.: W jaki sposób więc objawia się współuzależnienie w przypadku uzależnienia bliskiego od narkotyków? 

M.Z.: Świat osoby dotychczas zdrowej, realizującej swoje potrzeby na różnych płaszczyznach - zawodowej, interpersonalnej, kulturalnej, duchowej - zaczyna się kurczyć i zawężać do uporczywej koncentracji myśli, uczuć i działań wokół nałogowych zachowań uzależnionego. Pojawia się wewnętrzny przymus ich kontrolowania  i silne przeświadczenie, że tylko ta kontrola daje nadzieję na utrzymanie bezpiecznych rozmiarów zażywania substancji, czy też możliwość uratowania uzależnionego od tragedii. Przeszukiwanie rzeczy osobistych, telefonu, portali społecznościowych, śledzenie, szukanie po nocach - wszystkie te zachowania kontrolujące dzieją się kosztem ważnych aktywności osoby współuzależnionej. Jej uczucia, emocje, nastroje są zależne od tego, jak zachowa się uzależniony. We wstępnych etapach współuzależnienia, stany pozytywne podyktowane są okresami abstynencji, deklaracjami o zmianie, powrotem do pełnienia ról społecznych przez uzależnionego. Lecz gdy tylko dochodzi do ponownego zażywania, ciągów, agresji, to u osoby współuzależnionej, momentalnie wracają spotęgowane stany negatywne. Z czasem następuje rozregulowanie reakcji emocjonalnych na zachowania osoby uzależnionej. Podstawowym rodzajem satysfakcji jest uśmierzanie stanów przykrych. Następuje też automatyczne hamowanie stanów przyjemnych w korzystnych sytuacjach. Cała energia i zasoby poznawcze przeznaczone są na stosowanie różnych strategii, by skłonić uzależnionego do leczenia czy też zaprzestania odurzania się. Strategie te to: groźby, szantaże, przekupywanie, moralizowanie, przekonywanie, proszenie, wypominanie, a także całe gamy restrykcji, niemożliwych do wyegzekwowania. Tworzy się usztywniony schemat interakcji z osobą uzależnioną, wspierany silną potrzebą ochrony uzależnionego, gdy zażywa (zgoda na zażywanie w domu, dawanie pieniędzy na narkotyki, żeby nie kradł) oraz braniem za niego odpowiedzialności, gdy ma okresy abstynencji, np.: spłacanie długów, usprawiedliwianie absencji szkolnych czy zawodowych, kłamstwa na policji, fałszywe zeznania. Jednym z kryterium współuzależnienia są zmiany tolerancji na destruktywne zachowania osoby uzależnionej, takie jak brak reakcji na kolejne kradzieże w domu, awantury, przemoc psychiczną i fizyczną wobec rodziny, oraz desperackie próby utrzymywania przy życiu tego wszystkiego, czego jeszcze uzależnienie nie zniszczyło: szkoła, studia, praca, związek, małżeństwo itp.


2 komentarze
  • miodzio
    miodzio czwartek, 18, wrzesień 2014 09:25 Link do komentarza

    Z tego, co wiem regularne zażywanie samo w sobie prowadzi do uzależnienia. No chyba że się rozumuje jak wielu w stylu: "Palę marihuanę codziennie od 5 lat i jakoś nie jestem uzależniony" :)

    Natomiast zgodzę się, że by się załapać na używanie regularne trzeb być predysponowanym. Tylko co to oznacza? Determinację genetyki? Historę życia (dzieciństwo traumy itd.)? Losową niedyspozycję psychiczną (śmierć bliskiego czy rozstanie, utrata ptacy itd.)? Jak sprawdzić z góry, czy mam predyspozycję? Jest jakiś test, bym mógł nabrać pewności, że mogę bezpiecznie coś wciągać, łykać, palić czy pić?

    Raportuj
  • Pawel_92
    Pawel_92 środa, 17, wrzesień 2014 17:45 Link do komentarza

    A racjonalne wyjaśnienie jest takie że zaczęli oni zażywać, ponieważ narkotyki tak jak alkohol są powszechne w naszym środowisku, a uzależnili się dlatego, że zaczęli zażywać, kropka! - To nieprawda. Zdecydowana mniejszość osób, które zaczęły zażywać, uzalezniają się, a nie wszystkie jak twierdzi zdanie powyżej. Osoba uzalezni się jedynie wtedy, kiedy ma predyspozycje (czyli taka osoba ktorej substancja daje silniejsze doświadczenie - i wiązę się z nim nadzieja na osiągnięcie spełnienia - niż cokolwiek innego) do uzależnienia, a samo zażywanie nie determinuje uzaleznienia psychicznego ale fizyczne i to tylko w przypadku niektórych substancji jak np. alkohol, benzodiazepiny, SSRI czy morfina. To jest opierające się na faktach wyjaśnienie.

    Raportuj
Skomentuj
powrót na górę
Napisz do nas!
Na pytania naszych Czytelników odpowiada dr med. Bohdan T. Woronowicz.
Wystarczy wypełnić poniższy formularz.

Odpowiedzi będą publikowane anonimowo na stronach portalu.
Przesłane w formularzu dane pozostają do wiadomości Redakcji.
Wyrażam zgodę na publikację w serwisie UZALEŻNIENIE.com.pl