Długi są często konsekwencją uzależnienia, jednak sam problem zadłużenia jest dużo szerszy i często bywa wręcz postrzegany jako „uzależnienie od brania kredytów”. O tym, w jaki sposób można pomóc osobom zadłużonym, rozmawiamy z Romanem Pomianowskim, psychologiem i prezesem Stowarzyszenia Program Wsparcia Zadłużonych. 

 

Anna Góra: Jakie są statystki dotyczące zadłużenia Polaków?

Roman Pomianowski: Statystyki są przerażające, niepokojąca jest dynamika wzrostu zadłużenia, pomimo, że zapowiadano radykalne zmiany w prawie bankowym. Według danych z października 2014, łączna kwota zaległych płatności Polaków wynosi aż 41,55 mld zł, zaś średnie, zaległe zadłużenie klienta podwyższonego ryzyka wynosi 17 471 zł. Liczba klientów podwyższonego ryzyka, tj. dłużników, którzy nie regulują systematycznie swych zobowiązań i zostali wpisani do bazy Biura Informacji Gospodarczej wynosi 2 378 523. Do tego doliczyć należy jeszcze trudną do oszacowania, być może dwu-, trzykrotnie większą grupę bliskich, „współzadłużonych”.

A.G.: Czy problem zadłużenia często bywa związany z uzależnieniem od hazardu lub innymi uzależnieniami?

R.P.: Każdy rodzaj nałogu –  uzależnienia od substancji psychoaktywnej np. alkoholu, narkotyków, leków, czy czynności np. patologicznego hazardu, zakupoholizmu, itd. rodzi poważne koszty. Dotyczą one wszystkich sfer życia nałogowca – jego zdrowia, funkcjonowania psychicznego, intelektualnego, emocjonalnego, rodzinnego i zawodowego. Każde uzależnienie kosztuje. Utrata kontroli, całkowita koncentracja na czynnościach nałogowych i wzrost tolerancji zaburzają normalne funkcjonowanie nałogowca, ograniczając jego zdolności wywiązywania się z podstawowych ról np. zarobkowania. Przez jakiś czas osobom uzależnionym udaje się funkcjonować, najczęściej na czyjś koszt – rodziny, przyjaciół. To tragiczny paradoks wszystkich nałogów – uzależniony pogrąża się w swej chorobie i to przy nieświadomym „wsparciu” tych, którzy chcąc w dobrej wierze pomóc i np. chroniąc przed konsekwencjami, sami wpadają w pułapkę współuzależnienia. Problemy finansowe są jednym z kluczowych obszarów szkód wynikających z zachowań nałogowych i wtórnym wydaje się dylemat, co było pierwsze – długi czy uzależnienie – oba problemy napędzając się wzajemnie zaczynają żyć własnym życiem „błędnego koła”. Jest tak wiele podobieństw w irracjonalnej i destruktywnej logice zachowań nałogowców i osób zadłużonych, że dość często spotkać można pogląd, iż mamy do czynienia z kolejną formą uzależnienia np. „od brania kredytów”. Nie jest łatwo z nim polemizować, wszak w obu problemach mamy do czynienia z podobnymi zjawiskami. Obie kategorie problemów – uzależnienia i zadłużenie – mają więcej cech wspólnych. Można je traktować jako zjawiska o charakterze pierwotnym, samoistnym, które w pewnym momencie zaczynają żyć własnym życiem. Nie są już tylko skutkiem ubocznym czy konsekwencją innych kłopotów. Są problemem postępującym – „błędne koło uzależnienia”, „spirala zadłużenia”. O obu problemach można mówić też, że stanowią realne zagrożenie życia  – nikt nie policzył uzależnionych samobójców, zaś ze statystyk policyjnych wynika, że w 2012 roku w Polsce z liczby 1406 wyjaśnionych zgonów samobójczych aż 532 miało przyczyny ekonomiczne. Jednakże, problemy zadłużenia w praktycznie identyczny sposób dotykają osób, które nie mają problemów z jakimkolwiek uzależnieniem, a zadłużenie stało się samoistnym problemem rujnującym ich życie i życie ich najbliższych – tzw. „współzadłużonych”. Kiedy w kwietniu 2011 roku zaczynaliśmy pierwsze działania w rejestrach BIG znajdowało się około 1,8 mln osób, dziś problem dotyczy już ponad 2,3 mln Polaków, a kwota zaległych zobowiązań praktycznie podwoiła się.

A.G.: Co więc różni te dwie kategorie problemów?

R.P.: Jest jedna kluczowa cecha różniąca obie kategorie – uzależnienia, w szczególności od substancji psychoaktywnych i hazardu, traktowane są jako choroby niezawinione, chroniczne i niewyleczalne. Natomiast z najpoważniejszego zadłużenia należy próbować wyjść, pozbywając się stopniowo nie tylko kłopotów finansowych, ale także wszystkich konsekwencji wyuczonej bezradności dłużniczej. O ile dla nałogowca jedyną bezpieczną alternatywą jest całkowite powstrzymanie się – abstynencja, a dalej systematyczne budowanie trzeźwego życia, o tyle zadłużeni muszą radykalnie zmienić priorytety – przez zmianę stylu życia. Z całą pewnością wymaga to ogromnej pracy, trudnej do samodzielnego wykonania. Paradoksalnie nałogowcy są chyba w zdecydowanie lepszej sytuacji – rzetelna wiedza o mechanizmach uzależnień pozwoliła na stworzenie efektywnych form terapii. Dziś w każdej polskiej gminie znajdzie się podstawową bezpłatną pomoc fachową, dysponujemy rozbudowaną siecią profesjonalnych placówek terapeutycznych. Trzeźwiejący uzależnieni korzystają ze nieocenionego wsparcia wspólnoty Anonimowych Alkoholików, itp. W świadomości społecznej uzależnienie zyskało status prawdziwej choroby, w miejsce potępienia pojawiło się przekonanie, że można i warto leczyć nałogowców, nawet za cenę sporych kosztów finansowych ponoszonych przez samorządy czy NFZ. Słabnie stopniowo powszechny kiedyś wstyd  i opór przed leczeniem wydłużający czynny okres życia w nałogu, skutkujący kumulacją szkód. Dziś coraz skuteczniej działający system interwencji i motywowania do podjęcia terapii radykalnie zmienia sytuację. Efekty widać gołym okiem – rośnie liczba uzależnionych wcześniej rozpoczynających terapię i trzeźwienie, z pozytywnymi rokowaniami powrotu do normalnego życia. Na szczęście dłużnicy najczęściej nie są chorzy – nie wymagają więc leczenia.

A.G.: Jakiej więc pomocy potrzebują osoby zadłużone?

R.P.: Po pierwsze, życzliwej, ale stanowczej konfrontacji z rzeczywistością. Po drugie, pomocy w opracowaniu i konsekwentnej realizacji planu zmiany. Po trzecie, zindywidualizowanego wspomagania, a nie terapii. Nieocenioną rolę w pomocy odgrywa otoczenie dłużnika, jego najbliżsi, którzy najczęściej z autentycznej troski, chęci wsparcia, uniknięcia kłopotliwej sytuacji brną we „współzadłużenie” kolejnymi pożyczkami, ukrywaniem faktycznej skali problemu i pocieszaniem. Choć nie zawsze jest to łatwe, zdecydowanie skuteczniej działa asertywna odmowa i propozycja wspólnego poszukania rzeczywistego rozwiązania. Zacząć najlepiej od ustalenia skali problemów, z której nawet zadłużony częstokroć nie zdaje sobie sprawy. Bilans „winien – ma” zawsze powinno robić się na piśmie – w głowie wszystko bywa względne, a liczby i fakty tracą ostrość. Dobrym sposobem jest skonfrontowanie dłużnika z różnymi, nie tylko finansowymi, szkodami wynikającymi z zadłużenia – pomocny może okazać się test „15 Pytań” autorstwa członków Wspólnoty Dłużników Anonimowych. Wszelkimi sposobami warto dłużnika rzeczowo i bez zbędnych emocji konfrontować z faktami – oferując współpracę, np. w wypracowaniu warunków ugody z wierzycielami. Im wcześniej dłużnik zorientuje się, iż wpadł w „błędne koło zadłużenia”, tym łatwiej mu będzie przerwać spiralę kolejnych problemów. Tak jak niewypłacalność wpływa negatywnie na wszystkie kluczowe sfery życia, tak plan zmian dotyczyć musi wielu obszarów funkcjonowania dłużnika. Zaczyna się najczęściej od systematycznego i rzetelnego planowania wydatków, zmiany priorytetów, wprowadzania dyscypliny budżetowej, poszukiwania nowych źródeł dochodów, wyzbywania się zbędnego majątku. Wymuszona tym zmiana powoduje często dolegliwe konsekwencje dla stylu życia całej rodziny dłużnika. Dlatego działania naprawcze i restrukturyzacyjne zawsze powinny być wypracowywane wspólnie i możliwie jak najszybciej po zaistnieniu kryzysu finansów domowych. Plan musi być konkretny i realny do wykonania. Jedynym lekarstwem na wyuczoną bezradność dłużniczą jest sukces – nawet drobny, odbudowujący poczucie sprawstwa, dający realną nadzieję na pomyślne perspektywy i sens podejmowanych wysiłków i wyrzeczeń. Istotnym elementem zmian jest porządkowanie relacji z wierzycielami – zarówno tymi bliskimi jak znajomi, których się np. unikało, jak i tymi urzędowymi, którzy tracąc cierpliwość wszczęli już formalne procedury. Pierwszym krokiem jest uczciwe poinformowanie o sytuacji oraz odpowiedzialne składanie deklaracji – uniki oraz składanie obietnic bez pokrycia tylko potęgują kryzys wiarygodności dłużnika. Zakres dalszych zmian może być bardzo zróżnicowany zależnie od indywidualnej sytuacji osoby zadłużonej. Dotyczyć powinien wszystkich tych dziedzin, w których konsekwencje zmian będą odczuwalne i mogą powodować zniechęcenie i zaniechanie działania. Dotyczyć to może spraw każdej rangi – od zmiany sytuacji rodzinnej, zawodowej, socjalnej, mieszkaniowej, przez zmianę nawyków żywieniowych, dotyczących życia towarzyskiego, czasu wolnego, itd. Życie z długami jest możliwe, ale zawsze będzie już inaczej wyglądało niż to na kredyt bez pokrycia.

A.G.: W takim razie w jaki sposób bliskie osoby powinni się zachowywać względem dłużników? Jak mogą im pomóc?

R.P.: Większość osób przeżywających kryzys finansowy poza ludzkim, życzliwym i partnerskim wsparciem nie potrzebuje jakiegoś szczególnego traktowania. Łatwiej wskazać, czego należy zdecydowanie unikać niż tworzyć listę zaleceń – rodzaj „instrukcji obsługi dłużnika”. Z całą pewnością przeciwwskazane są nadmierne nawet empatyczne współczucie, litowanie się, chronienie, wspieranie graniczące z wyręczaniem. Nie działają też działania przeciwne – oskarżanie, obwinianie, krytykowanie, wzbudzanie poczucia winy i wstydu – u ludzi dorosłych zagrażają poczuciu własnej wartości, którego ważnym elementem jest samoocena swej sytuacji finansowej – dłużnik to przecież synonim bankruta. Agresywna konfrontacja wzmacnia skłonności ucieczkowe, bierność, w najlepszym razie uruchamia w odpowiedzi agresję lub postawy roszczeniowe. Są jednak osoby zadłużone wymagające szczególnego traktowania. Do grupy tej należą z pewnością osoby, których niewypłacalność jest bezpośrednią konsekwencją patologii w innych sferach np. zaburzeń psychicznych, uzależnień od alkoholu czy hazardu. W takich przypadkach pierwszoplanowym działaniem powinna być specjalistyczna terapia, a dopiero później mierzenie się z problemem długów. Jednak już na etapie motywowania uzależnionego dłużnika, w trakcie samej terapii, a przede wszystkim przy planowaniu zdrowienia problem konsekwencji zadłużenia powinien być stawiany na równi z innym ważnymi dla powodzenia całego procesu. Szczególnej wagi nabiera to przy przeciwdziałaniu i zapobieganiu nawrotom – mamy tu do czynienia z rodzajem paradoksu – o ile na etapie czynnego picia, gry, itd. nałogowca nie interesowały jego problemy finansowe, wierzyciele, windykatorzy – był zajęty czymś innym lub skutecznie znieczulał się chemicznie – to na etapie trzeźwienia wszystko się zmienia. Otrzeźwiały chwilowo nałogowiec, doświadczający często idealizmu i optymizmu tzw.„różowej chmurki”, zostaje szybko sprowadzony na ziemię okrutną prawdą o swej sytuacji finansowej. Kontakt z pracownikiem windy kacji, komornikiem działa jak „tsunami” i żadne psychologiczne strategie terapeutyczne same w sobie mogą nie wystarczyć. Inną grupę szczególnych dłużników stanowią osoby, których skala zadłużenia obiektywnie przekracza możliwości ich uregulowania nawet przy dobrej woli, w perspektywie do końca życia.  Tu cele pomocy zakładają raczej naukę godnego życia z długami niż wyjście z nich, w dającej się określić przyszłości. Tej grupie w szczególności dużo do zaoferowania ma powstająca dopiero w Polsce Wspólnota Dłużników Anonimowych. Światełkiem w tunelu dla tej grupy dłużników zdaje się być następująca obecnie w Polsce zmiana praw upadłościowego, które jak zapowiadają fachowcy ma być prawdziwą rewolucją ułatwiającą i rozszerzającą dostęp do możliwości ogłoszenia upadłości konsumenckiej i wyjście na prostą znacznie większej grupie dłużników niż było to dotychczas.


A.G.: Jak zrodziła się idea Programu Wsparcia Zadłużonych?

R.P.: Idea uruchomienia Programu Wsparcia Zadłużonych zrodziła się w końcu roku 2010 w Poznaniu, w Stowarzyszeniu Dom Trzeźwości – kolebce polskich środowisk samopomocowych, osób zdrowiejących z różnych uzależnień głównie od alkoholu, hazardu, itd. Okazało się bowiem, że osoby pragnące zaprzestać zachowań nałogowych natrafiają na istotną barierę w trzeźwieniu – poważne długi. Oferowana im pomoc ma jednak charakter fragmentaryczny – prawnik zajmuje się wąsko zagadnieniami prawnymi, z kolei psycholodzy, terapeuci nie bardzo wiedzą jak mogą pomóc osobie z problemami finansowymi. Brakowało kompleksowej propozycji pomocy sięgającej do istoty problemów wynikających z zadłużenia. Kiedy na problem niewypłacalności spojrzeliśmy z innej perspektywy, traktując utratę kontroli nad osobistymi finansami jako klasyczny trening bezradności okazało się, że dłużnik potrzebuje o wiele więcej niż tylko pieniędzy. Wiele destruktywnych zachowań dłużników, takich jak powszechna skłonności do unikania problemu, ucieczki przed egzekucją, bierność, zobojętnienie i apatia, ale i schematyzm zachowania – działania na krótką metę, dalsze zapożyczanie się na spłatę poprzednich długów, itd., lepiej można zrozumieć, jeśli wychodzi się poza schematy myślenia zdroworozsądkowego i zaczyna dostrzegać mechanizmy za tym stojące. Wielu dłużników po latach tzw. „zadłużeniowego treningu bezradności” traci zdolność do poszukiwania nowych, bardziej złożonych rozwiązań swojego problemu – nie wierzą w rozwiązanie lub po prostu nie wiedzą, co mogą zrobić. Brak koncepcji i perspektywy wyjścia z tej sytuacji skutkuje biernością, apatią, a nawet depresją czy podwyższonymi skłonnościami samobójczymi lub do podejmowania przeróżnych form ucieczki – od ucieczki w picie, przez klasyczne ucieczki na tzw. „koniec świata” lub szarą strefę zatrudnienia. Problem w tym, że przed długami nie da się uciec, a ta strategia jeszcze bardziej tylko nasila poczucie bezradności i dosłownie wyklucza człowieka z normalnego życia. Szybko okazało się, że dłużnicy potrzebują przede wszystkim zróżnicowanego, indywidualnego doradztwa prawnego, psychologicznego, windykacyjnego, socjalnego, itd. adekwatnie do indywidualnej sytuacji, a także edukacji w bardzo szerokim zakresie: począwszy od sposobów radzenia sobie ze stresem, przez wiedzę z zakresu zarządzania budżetem domowym, po elementarną wiedzę z zakresu prawa cywilnego, rodzinnego, praw konsumenckich oraz strategii negocjowania ugody itd.

A.G.: Samo zadłużenie wydaje się być jedynie czubkiem góry lodowej… Co jest więc istotą problemu?

R.P.: Ogromnym problemem większości dłużników są bardzo silne negatywne uczucia towarzyszące sytuacji, są to najczęściej: strach, lęk, wstyd, poczucie winy, żal i poczucie krzywdy oraz poczucie bezradności i beznadzieja. Dłużnicy mają często również dość skomplikowane, złe relacje z najbliższym otoczeniem, zostają ze swym problemem samotni. Dlatego też ich ogromną potrzebą jest wsparcie – najlepiej w środowisku osób doświadczających podobnych problemów.

A.G.: Na czym dokładnie polega Program? Jakie działania obejmuje?

R.P.: Z założenia nie oddłużamy, nie udzielamy pożyczek, nie litujemy się nad „poszkodowanymi” – wspieramy dłużników i ich bliskich w możliwie wczesnym rozpoznaniu problemu oraz zbudowaniu osobistego planu wyjścia. Na podstawową ofertę Programu Wsparcia składają się trzy elementy: indywidualne doradztwo psychologiczne, prawne, windykacyjne, socjalne, a także doradztwo w zakresie zarządzania budżetem domowym; działanie edukacyjne trenujące kluczowe umiejętności potrzebne dłużnikowi, np. radzenia sobie ze stresem i bezradnością, planowania zmiany, negocjowania, ugody, budowania osobistego planu wyjścia, itd.; oraz udzielanie wsparcia emocjonalnego i społecznego. W tym ostatnim celu nieocenionym sojusznikiem okazała się Wspólnota Dłużników Anonimowych – tożsama w swym programie 12 Kroków i 12 Tradycji z innymi Wspólnotami, np. AA, Al-Anon, czy Anonimowych Hazardzistów.

A.G.: Kto może zostać uczestnikiem Programu? Do kogo kierujecie Państwo swoje działania?

R.P.: Zasadniczo są dwie grupy odbiorców. Głównymi adresatami działań są przede wszystkim osoby zadłużone – niezależnie od przyczyn, które jak się okazuje mają najczęściej charakter losowy, ale i niekiedy zawiniony przez samych dłużników. Naiwność, łatwowierność, lekkomyślność, brak podstawowej wiedzy i umiejętności gospodarowania pieniędzmi są często przyczyną zadłużenia. Bywają nim również bliskie relacje – rodzice, rodzeństwo, partnerzy życiowi – uwikłani w złożone relacje z dłużnikiem, często przez lata wspierają go finansowo, same także popadają w zadłużenie lub tkwią we wspólnocie majątkowej długów, itd. Drugą grupą, do której kierujemy działania, są osoby zawodowo stykające się z dłużnikami – najczęściej  pracownicy pomocy społecznej, kurateli sądowej, terapeuci uzależnień, członkowie stowarzyszeń i wspólnot samopomocowych, ale i pracownicy windykacji, komornicy, itd. – tzw. otoczenie dłużników. Tej grupie potrzebna jest wiedza, umiejętności oraz narzędzia w efektywnej pracy z dłużnikiem – np. wczesnym rozpoznawaniu problemu, motywowaniu do poszukiwania pomocy oraz udzielaniu rzeczywistego wsparcia. Problem zadłużenia wymaga szerokiego, systemowego i interdyscyplinarnego  podejścia – rodzaju partnerstwa, w którym wszyscy mówią tym samym językiem i zmierzają w tym samym kierunku – pozbyciu się nie tylko zaległych zobowiązań, ale i wszystkich powstałych przy okazji problemów, np. bezradności dłużniczej. Dzięki temu pomoc będzie dostępna dla większej grupy potrzebujących.

A.G.: Jak duża grupa specjalistów została już objęta tymi szkoleniami?

R.P.: Od 2011 roku przeszkoliliśmy już ponad  270 osób z rejonu Wielkopolski – tylu na dziś mamy partnerów rozumiejących i angażujących się w nasze działanie. Mazowsze postanowiło skorzystać z naszych doświadczeń i osobowego wsparcia. Pozyskane przez Fundację INSPIRATORNIA z Narodowego Banku Polskiego dofinansowanie pozwoliło na zorganizowanie trzech, dwudniowych szkoleń, dla łącznie 60 osób w Warszawie. Zainteresowanych było o wiele więcej i to nie tylko z Mazowsza. Proszę sobie wyobrazić że cześć osób szkoliła się w sobotę – nominalnie dla nich dzień wolny od pracy, którego raczej nie odświęcą. Właśnie zakończyliśmy szkolenia, w których  uczestniczyli przedstawiciele bardzo różnych grup zawodowych – pracownicy pomocy społecznej, kuratorzy sądowi, ale i pracownicy administracji zasobów mieszkaniowych, windykacji oraz służb komorniczych. W trakcie okazało się, że mimo ogromnych różnic ról zawodowych, uprawnień i możliwości mamy wspólnego KLIENTA – Dłużnika. Uczymy się, jak z różnych perspektyw swoich miejsc pracy możemy współdziałać w interesie osoby zadłużonej. W trakcie szkoleń poznając specyfikę swej pracy i problemów, ale przede wszystkim poznając się osobiście zrywamy z pokutującymi stereotypami, że nic nie da się zrobić, że windykacja to …, a komornicy to … , że to różne światy. Szkoda, że mieliśmy tak mało czasu, np. na przerwy, bo to niepowtarzalna okazja zawiązywania zupełnie nieformalnej współpracy – widziałem już, jak uczestnicy wymieniają się numerami telefonów, wizytówkami. Już wiemy, z tzw. ankiet ewaluacyjnych, że cześć uczestników jest autentycznie zainteresowana dalszym szkoleniem się, a przede wszystkim czynnym włączeniem się w stworzenie rodzaju oferty pomocy zadłużonym i ich bliskim. Pewnie niedługo już także w Warszawie powstanie Program Wsparcia Zadłużonych, może podobny do naszego Poznańskiego PWZ, może nieco inny – z cała pewnością wykonany w styczniu zasiew wzejdzie – w końcu mamy lekka zimę.

(Więcej o szkoleniu w artykule: http://uzaleznienie.com.pl/patologiczny-hazard/aktualnosci/szkolenia/715-jak-pomoc-osobom-zadluzonym-%E2%80%93-bezplatne-warsztaty-dla-pracownikow-pomocy-spolecznej.html )

A.G.: Czy umiejętności, których uczą się dłużnicy podczas udziału w Programie są również przydatne w procesie zdrowienia z uzależnienia?

R.P.: Choć jak już podkreślałem, nasza oferta nie jest terapią jakiegoś nowego rodzaju uzależnienia, bo dłużnicy nie są chorzy i nie wymagają leczenia, to uważam, że już na etapie terapii odwykowej oraz planowania zdrowienia z nałogu konieczne jest podjęcie tematu długów. To właśnie długi stają się rodzajem „tsunami”, bezpośrednią przyczyną wielu nawrotów nałogu. Dlatego wszystko, co dłużnik może zrobić dla uporządkowania swojej sytuacji finansowej, lepszego radzenia sobie ze swoimi długami, np. wypracowanie ugody z wierzycielami, podjęcia działań upadłościowych, itd. będzie służyło jego zdrowieniu, trzeźwieniu. Ogromną pozytywną rolę odgrywa podjęcie pracy nad realizacją Programu 12 Kroków Dłużników Anonimowych – już 80 lat temu współzałożyciel Wspólnoty AA w tzw. „Wielkiej Księdze AA” napisał, że każdy alkoholik ma długi i dla własnego zdrowienia powinien uporządkować swoje relacje z wierzycielami. Cały program 12 Kroków jest w istocie pracą nad gruntownym porządkowaniem własnego życia i osobistym rozwojem, jako chyba jedyna bezpieczna alternatywa powrotu do nałogu. Fenomen Wspólnoty AA na świecie, ale i w Polsce – po 40 latach mamy już ponda 2300 grup AA – najlepiej potwierdza, że nie jest to oferta dla wybranych, można mieć tylko nadzieję, że dynamika rozwoju Wspólnoty Dłużników Anonimowych w Polsce będzie podobna i może nie będziemy potrzebowali aż 40 lat.

A.G.: Gdzie jeszcze osoby zadłużone mogą szukać pomocy?

R.P.: Program Wsparcia Zadłużonych funkcjonuje aktualnie w Poznaniu (www.programwsparcia.com), udzielamy także pomocy i porad „na odległość”. Jednak w niedalekiej przyszłości, po zrealizowanych szkoleniach dla pracowników społecznych planowane jest także uruchomienie podobnej oferty w Warszawie. Obecnie funkcjonują też trzy grupy DA: w Poznaniu – w każdy wtorek 19.00-21.00 Al. Marcinkowskiego 24, oraz dwie w Warszawie – w każdy wtorek 18.00-19.30 przy ul. Poznańskiej 38, a także w każdy czwartek 19.00-20.30 przy ul. Siennej 45, w Klubie Abstynenta. Jest też wiele organizacji, które podejmują działania na rzecz osób zadłużonych, np.: Stowarzyszenie Krzewienia Edukacji Finansowej czy Stowarzyszenie Biura Porad Obywatelskich.

PomianowskiRoman Pomianowski – psycholog, prezes Stowarzyszenia Program Wsparcia Zadłużonych. Od ponad 30 lat pracuje w różnych obszarach pomocy ludziom doświadczającym kryzysu. Cały czas pracuje z osobami uzależnionymi, współuzależnionymi oraz na różne sposoby zagrożonymi tzw. „wykluczeniem społecznym”. W swoim działaniu czerpie najbardziej z dwóm źródeł wiedzy i doświadczenia – psychologii wyuczonej bezradności, zapoczątkowanej przez M.E.P. Seligmana oraz niewyczerpanej skarbnicy wiedzy, doświadczenia Wspólnot 12 Kroków. We Polskiej Wspólnocie AA pełnię zaszczytną rolę Powiernika Klasy A nie-alkoholika. Od czterech lat jego priorytetem jest praca z osobami zadłużonymi i ich bliskimi, tak w bezpośrednim kontakcie, jak i działaniach szkoleniowych adresowanych do osób z tzw. otoczenia dłużników. Stale współpracuje z Uniwersytetem im. A. Mickiewicza i Wyższą Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu, prowadząc zajęcia ze studentami. Stara się dzielić swoim doświadczeniem publikując  teksty w pismach branżowych oraz wydawnictwach naukowych.

fot. iStock

Komentarze

Keszta2015-01-28 18:31:13

A jak z nikotyną? Już pan R.P. poradził sobie ze swoim nałogiem? Jestem pewna, że program zadziała, tylko trzeba wiedzieć u swój nałóg pokonać. To powinien być 1 krok, aby stać się wiarygodnym psychoterapeutą :) bo sina twarz od nikotyny nie budzi zaufania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *