Designer Drugs, Research Chemicals – te profesjonalnie i tajemniczo brzmiące nazwy określają substancje, które dopiero co wyszły spod ręki chemików. Jednak tych „chemików” spokojnie można nazwać producentami narkotyków, ponieważ DD i RC to tzw. dopalacze, które działaniem imitują „tradycyjne” narkotyki, a ich zażywanie powoduje niebezpieczne dla zdrowia skutki. Liczba zatruć rośnie, handel w sieci kwitnie, a organy bezpieczeństwa są bezsilne. Czy rynek narkotykowy całkowicie wymknie się spod kontroli…?

„Nowe” narkotyki w Polsce

Przez ostatnie kilka tygodni w mediach co rusz pojawiały się nowe doniesienia o handlu i zatruciach dopalaczami. Ich sprzedaż kwitnie w Internecie, ale „designer drugs” wróciły też do sklepów pod postacią środków do czyszczenia, pochłaniaczy wilgoci, soli do kąpieli czy talizmanów i amuletów ochronnych. Można je dostać w całej Polsce w tajemniczych lombardach, jak np. we Wrocławiu i Poznaniu, czy w sklepach związanych z okultyzmem i etnobotaniką, jak w Zakopanem. Czytając komunikaty o kolejnych zatruciach rzuca się w oczy fakt, że większość z nich dotyczy młodzieży. Złości również to, że punkty sprzedaży powstają np. blisko szkół, co jednoznacznie sugeruje, że grupą odbiorców dla dilerów są dzieci.

Badania i statystyki

Powrót dopalaczy na rynek narkotykowy potwierdzają statystyki. Jak podaje gazeta.pl w 2012 r. odnotowano 279 zatruć dopalaczami. Jednak w bieżącym roku było ich już ponad 500, co oznacza, że przez 8 miesięcy dopalaczami zatruło się prawie dwa razy więcej osób niż przez cały poprzedni rok. W tym okresie państwa członkowskie Unii Europejskiej zgłosiły za pośrednictwem systemu wczesnego ostrzegania aż 73 nowe substancje psychoaktywne. Średnio co tydzień rynek narkotykowy „wzbogaca się” o jedną nową substancję. Problem z delegalizacją dopalaczy polega na tym, że ich skład chemiczny jest zupełnie nowy i nieprzebadany, w związku z czym nie znajdują się one na liście substancji zakazanych. Zatem karanie producentów i dilerów dopalaczy na mocy ustawy antynarkotykowej jest prawie niemożliwe, ponieważ zanim nowa substancja zostanie uznana za nielegalną minie wystarczająco dużo czasu, by chemicy stworzyli kolejną nową substancję o bardzo podobnym wzorze chemicznym i składzie.

Kontrola zjawiska zażywania dopalaczy, a przez to sporządzanie rzetelnych statystyk, jest wyjątkowo utrudniona także ze względu na nieskrępowaną sprzedaż internetową. „Badania w 2010 r. wykazały wzrost używania, a z ostatniego badania ESPAD wynika, że po dopalacze sięgnęło około 10 proc. nastolatków i 16 proc. starszej młodzieży. Jednak badania te są prowadzone według różnych metodologii i nie do końca ich wyniki są porównywalne. Kolejne badania pokażą, czy trend ten będzie malał czy rósł.” – twierdzi w jednym z wywiadów dla naszego serwisu Anna Radomska, kierowniczka Działu Profilaktyki i Edukacji Publicznej Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii (KBPN).

Cały wywiad z Anną Radomską: „Lepiej leczyć niż karać

Dopalacze vs. prawo

Kilka tygodni temu media donosiły o akcji małopolskiej Policji, której udało się wytropić i zamknąć dwa laboratoria, w których produkowany był popularny dopalacz alpha pvp. Ukaranie producentów narkotyków było możliwe dzięki specjalistycznym i bardzo negatywnym opiniom na temat skonfiskowanej substancji, które umożliwiły zastosowanie przepisów Kodeksu karnego. Według art. 165 § 1 pkt 2 kk „kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób, wyrabiając lub wprowadzając do obrotu szkodliwe substancje, podlega karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do ośmiu lat”. W wyniku akcji zatrzymano 25 osób, z czego 18 już przebywa w areszcie. Dzięki interwencji Policji powstrzymano wejście na rynek narkotykowy 50 kg substancji.

W ramach walki z rozprzestrzeniającymi się „nowymi” narkotykami w 2012 r. inspekcja sanitarna skontrolowała 548 punktów podejrzanych o handel dopalaczami. Służby sanitarne zajęły ponad 16 tys. różnego rodzaju produktów i nałożyły kary finansowe na łączną kwotę 495 tys. zł. Do prokuratury złożono wówczas 15 zawiadomień w związku ze stwierdzeniem obecności zakazanych substancji w składzie zabezpieczonych produktów. W styczniu br. sanepid przeprowadził kolejną kontrolę kilkuset punktów handlowych oferujących designer drugs. Wówczas za handel dopalaczami nałożono 19 kar o łącznej wartości prawie 1,5 mln zł. Zamknięto 21 sklepów.


 

Największym problemem jest jednak sprzedaż internetowa. Wpisując odpowiednie hasła w wyszukiwarkę internetową można znaleźć mnóstwo sklepów, które oferują cała gamę różnych substancji zastępujących narkotyki. Co prawda opisy produktów zawierają  informacje o nieprzydatności do spożycia, ale oferta jednego ze sklepów i opisy reklamujące konkretne substancje nie pozostawiają złudzeń: „Każdy Kwiatek lubi, gdy w jego roślince rosną grzybki. Takie kolory i wrażenia, jakie pozostawia po sobie ten produkt, są wprost nie do opisania :)”, „Ten produkt ładuje nawet najbardziej wyładowane baterie każdemu Pływakowi”, „to bardzo dobra mieszanka ziołowa, pełen chillout w połączeniu z wspaniałymi doznaniami zapachowymi”. Mimo wyraźnych sugestii co do przeznaczenia sprzedawanych produktów, w regulaminie sklepu znajdujemy zapis: „Nie propagujemy narkotyków i nikogo nie zachęcamy do ich spożywania i używania, a tym bardziej do ich produkcji. Wszystkie produkty sprzedajemy tylko jako pamiątki. Nie bierzemy żadnej odpowiedzialności za szkody prawne, fizyczne i moralne poniesione wskutek nieodpowiedniego wykorzystania zakupionych tutaj produktów. Wszystkie informacje zawarte w opisach i na opakowaniach produktów służą celom edukacyjnym, bądź  kolekcjonerskim i nie są zachętą do łamania prawa, a tym bardziej do spożywania produktów sprzedawanych na stronie”. Hipokryzja właścicieli sklepu i ich intencje stają się jednak absolutnie oczywiste, kiedy dotrzemy do… zasad promocji i rabatów! „Do każdego zamówienia dodajemy 1g mieszanki ziołowej GRATIS! HURT! Posiadamy bardzo atrakcyjne ceny przy większych zamówieniach! Darmowa wysyłka przy zamówieniach przekraczających 300 zł!”.

O korzystaniu z tego typu promocji piszą na forum talk.hyperreal.info użytkownicy wcześniej wspominanej alpha pvp : „Na początek niespodzianka: sklep w ramach sympatii do stałego klienta dał mi 0,5 grama alfy za darmo. Nie wiedziałem wtedy co mnie czeka. Miałem więc do dyspozycji 1,5 grama a-pvp, 10 pompek 10 ml i 15 igieł 0,8. Innych w aptece nie mieli…”

Skoro działalność tych sklepów jest tak przejrzysta, rodzi się pytanie: dlaczego nadal funkcjonują? Odpowiedź okazuje się dość prosta: sklepy z dopalaczami znajdują się na zagranicznych serwerach, zatem krajowe organy bezpieczeństwa są bezsilne. Działania Policji i sanepidu przypominają walkę z wiatrakami…

„Schizy, CEVy i OEVy”

Szkodliwość „nowych” narkotyków uzasadniają nie tylko dane na temat liczby zatruć, ale przede wszystkim doświadczenia po ich zażyciu, które są opisywane przez użytkowników. W swoich historiach forumowicze używają takich skrótów jak CEV i OEV, czyli „Closed Eye Visuals” (to, co widzi się po zamknięciu oczu będąc na „haju”) i Open Eye Visuals (halucynacje nakładające się na realny obraz). Ponadto, najczęściej wymienianymi negatywnymi konsekwencjami zażywania dopalaczy są bardzo silne mdłości, bezsenność, skoki ciśnienia, stany lękowe i symptomy silnego uzależnienia: „Ciśnienie natychmiast podskoczyło, zrobiło mi się tak gorąco, że zdjąłem koszulkę i otworzyłem okno. Gdy wstawałem zrobiło mi się ciemno przed oczami i miałem totalną TORPEDĘ jednak ogarnąłem ją. Chyba lekko przedawkowałem. Przez pierwszą dobę wszystko było jak zawsze. Ale… Przeważnie po spożytkowaniu 50 mg alfy pojawiały się u mnie co najmniej głosy, które zbijałem lekami. (…) Dysponując już mniejszymi igłami wbiłem się bez problemu i… poczułem, że to jest za dużo. Laptop stał się tak głośny, że musiałem go wyłączyć, OEVy były tak silne, że przestraszyłem się, że rozwaliłem sobie mózg. (…) Dalej robiłem iniekcje I.V. (skrót Intra Vene, czyli dożylnie – przyp. red.) po 25 mg i działało na mnie jak 50 mg wcześniejszych sortów. Poza tym, jak się przejrzałem w lustrze, to zobaczyłem jak strasznie mam wysuszoną skórę. Odwodniłem się. Chciałem się napić napoju gazowanego, ale jego smak był tak obrzydliwy, że nie dałem rady. Łykiem PEPSI i prawie się udusiłem. Pozostała woda… tylko wodę mogłem pić. A trzeciego dnia nawet wody nie mogłem pić, bo odruch wymiotny był zbyt silny. Po dwóch dobach bez snu postanowiłem się przespać. (…) położyłem się spać, a tu ZONK. Mój kark był tak sztywny, że nie mogłem położyć głowy na poduszce! Musiałem go rozmasować, co łatwe i przyjemne nie było.”


 

Takich historii na popularnym forum internetowym można znaleźć całe mnóstwo. Ta, którą przytaczamy, została napisana zaledwie kilka dni temu. Wśród przerażających relacji z zażywania nieznanych substancji pojawiają się także cytaty wskazujące na niespotykane dotąd objawy, które tylko podkreślają, jak niebezpieczne substancje są w zasięgu ręki każdego internauty: „faza była przez pierwsze minuty okrutna – metaliczny dźwięk w uszach, a o powiedzeniu czegokolwiek mogłam zapomnieć, schizy od razu, z sęków z kuchennej boazerii wychodziły pająki i to non stop – nie mogłam oderwać od nich wzroku, chociaż chciałam”; „po ok. 15-20 minutach czułem mrowienie w nogach i rękach, drętwiały mi. Serce nawalało, jak głupie. Miałem chęć komuś dosłownie napi*, po jakimś czasie zaczęły się lęki. W domu siedząc przy kompie cały czas miałem wrażenie, że ktoś idzie do mnie po schodach, lecz to był odgłos bicia serca i silnie przepływającej krwi w głowie. Przed tym bałem się, że dostanę zawału, serce mnie piekło, jeszcze mnie boli na drugi dzień. Chcąc zniwelować działanie przypaliłem zieleni po czym zrobiło mi się słabo, jakbym zgonował po wódce i nagle zwymiotowałem. Następnie bolały mnie nogi, brzuch, głowa i serce, które cały czas przeraźliwie biło. Chciałem iść spać, ale nie mogłem zasnąć, bałem się dopalić, myślałem, że poczuje się gorzej. Później zaryzykowałem i poszedłem spać. Dzisiaj na zwale mam wrażenie jakby to mnie jeszcze trzymało, lekkie lęki plus ból serca.”; „Ja właśnie dzielnie walczę z psychozą, którą wywołała alfa i z 60 innych substancji, kamery, obserwacja, zmowa, spisek, najbliższa mi osoba, która niby miałaby być w to wszystko zamieszana.”; „Jak tak sobie pomyślę, to niezłą krzywdę człek robił sobie takimi ciągami. Wielokrotnie kończyłem dzień z czerwonym jak burak ryjem tylko doły na oczach były blade, w ch* dziwny widok, cały ryj czerwony, a zupełnie blade kółka wokół oczów.

Problem działania dopalaczy podkreślają też autorzy „Raportu dotyczącego sytuacji i potrzeb odbiorców programu redukcji szkód” wydanego przez Fundację Redukcji Szkód. Użytkownicy „nowych” środków nie posiadają wiedzy ani o działaniu, ani o bezpieczniejszych sposobach przyjmowania tychże substancji. W przypadku znanych „tradycyjnych” narkotyków szkody wywołane przedawkowaniem czy samym zażyciem były możliwe do przewidzenia. Jak piszą autorzy raportu, w obecnej sytuacji, gdy nieznane są właściwości substancji, którą pacjent zażył, nie wiadomo jak pomagać, aby jeszcze bardziej nie zaszkodzić, . To zjawisko zupełnie wymknęło się spod kontroli, dlatego potrzebne są grupy edukacyjne, rozwojowe oraz grupy wsparcia. To, co jest pewne – „nowe” narkotyki silnie uzależniają i potwierdzają to sami użytkownicy: „Co na pewno mogę powiedzieć to uzależnia w chu*, wiem to po sobie, bo kiedy skończy się materiał to nawet odrobina popiołu z fajki wydaje się być realnie pożądaną substancją.

Apel do rodziców!

Na stronie internetowej Państwowej Inspekcji Sanitarnej znajdują się materiały kampanii informacyjnej „Stop nowym narkotykom.” W ramach działań rozprowadzane są m.in. ulotki adresowane do rodziców, które zawierają szereg wskazówek, jak uchronić dziecko przed sięganiem po narkotyki i jak rozpoznać, że dziecko je zażywa. Warto zwrócić uwagę zwłaszcza na sygnały takie, jak: rozszerzone źrenice, wytrzeszcz oczu, słowotok, krwotok z nosa, nietypowy zapach włosów i ubrania, zaburzenia koordynacji ruchowej, nadwrażliwość zmysłów, ataki paniki, halucynacje i urojenia.

Niepokój każdego rodzica powinny wzbudzać także: spędzanie większej ilości czasu poza domem z grupą nowych znajomych przy jednoczesnym unikaniu kontaktu z rodzicami, opuszczanie się w nauce, zaniedbywanie swojego wyglądu, zamykanie się na długie godziny w swoim pokoju. Wówczas należy „odrzucić emocje i włączyć rozum”: warto zdobyć wiedzę o substancjach psychoaktywnych, ustalić reguły postępowania wobec dziecka i konsekwentnie ich przestrzegać, stosując zasadę ograniczonego zaufania, ale również okazywać dziecku miłość i zainteresowanie. W przypadku podejrzeń, że dziecko zażywa dopalacze, nie należy usprawiedliwiaj jego nieobecności w szkole. To pozwoli nastolatkowi skonfrontować się z konsekwencjami swojego zachowania. Autorzy kampanii radzą też, by nie ukrywać problemu, nie wstydzić się go i otwarcie korzystać ze wsparcia np. specjalistów zajmujących się uzależnieniami. Kluczem do rozwiązania problemu są dobre relacje w rodzinie, jasno określony system wartości, życzliwość i akceptacja, codzienny kontakt z dzieckiem oraz rozmowy i zainteresowanie jego sprawami. Czy to wystarczy? Zapewne nie w każdym przypadku, ale stawiając na jednej szali nasz wysiłek, a na drugiej bezpieczeństwo, zdrowie, a nawet życie naszych dzieci, wniosek jest oczywisty – na pewno warto.

Autor: Ewa Bukowiecka

Źródła: gazeta.pl, ostroda.wm.pl, gazetaolsztynska.pl, gazetawroclawska.pl, gloswielkopolski.pl, gazetakrakowska.pl, Talk.hyperreal.info, Wsse.waw.pl, Raport Fundacji Redukcji Szkód.
fot. iStock

Komentarze

Paweł_922014-04-23 14:52:51

Może jakiś artykuł o delegalizacji? Podsyłam taki krótki artykuł na ten temat. On oczywiście nie obejmuje całości problemu ale fajnie w skrócie pokazuje jak to naprawdę jest z tą delegalizacją http://pukskarol.nazwa.pl/klincz/wp-content/uploads/2009/10/Klinowski-Kosztowna-wojna-z-narkotykami.pdf

tarararara2013-10-28 17:29:31

To tylko i wyłącznie przez prohibicję :) ludzie ćpali, ćpają, i ćpać będą, to się nigdy nie zmieni. zależy tylko czy naturalnie czy takie gówno.

g2013-10-27 07:12:51

"Czy rynek narkotykowy całkowicie wymknie się spod kontroli…?" - przecież nad rynkiem "narkotykowym" nie ma absolutnie żadnej kontroli. Jedyną możliwością odzyskania kontroli nad sytuacją jest legalizacja i sensowna regulacja dostępności tych substancji (wszystko co mniej szkodliwe społecznie i zdrowotnie od alkoholu należy uregulować na takich samych jak alkohol zasadach, wszystko bardziej szkodliwe przenieść do aptek tylko na receptę). Przykład USA w 1929 dobitnie pokazał, że prohibicja rodzi mafię. Podejdźmy wreszcie do tej kwestii jak dorośli, a nie chowajmy głowy w piasek i udawajmy, że problemu nie ma, i że świadomość zmieniają sobie tylko bandyci i degeneraci.

cpak2013-10-26 20:53:58

narkotyki były są i będą :3 nic tego nie zmieni... nawet ten artykul to uswiadamia.

bvc2013-10-12 00:21:53

oczywiście, delegalizacja jest najszybszą formą wyłączania spod kontroli :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *