Menu

Wspólnota Anonimowych Alkoholików: służba, jedność, zdrowienie

Wspólnota Anonimowych Alkoholików: służba, jedność, zdrowienie

„Jeżeli jedną ręką będę trzymał się wiary, a drugą Wspólnoty AA, to nie mam trzeciej ręki, by sięgnąć po flaszkę!” – mówi Piotrek Alkoholik. Pierwszy mityng Wspólnoty Anonimowych Alkoholików odbył się 10 czerwca 1935 roku. Dziś AA działa w 150 krajach, zrzeszając miliony osób uzależnionych od alkoholu na całym świecie. W Polsce członkowie ruchu niosą posłanie innym alkoholikom już od 40 lat. Na czym polega zdrowienie we Wspólnocie? Na to pytanie odpowiada Piotr Alkoholik, który od ponad 16 lat trzeźwieje dzięki AA.

Dorota Bąk: Wiele uzależnionych osób obawia się pójścia na swój pierwszy mityng. Często słyszą o kościele, w którym odbywa się spotkanie, zapalonej świeczce, duchowości, Sile Wyższej... Nie wszystkim to odpowiada. Czy zatem Wspólnota Anonimowych Alkoholików jest dla wszystkich? Czy każdy znajdzie tam to, czego szuka? 

Piotr Alkoholik: Wspólnota AA jest dla wszystkich, którzy chcą zdrowieć i trzeźwieć. Natomiast świeca, która pali się podczas mityngu, jest tylko symbolem mówiącym o tym, że w tym samym momencie - gdzieś na drugim końcu świata - spotykają się inni alkoholicy, którzy na mityngu dzielą się siłą, doświadczeniem i nadzieją. „AA nie jest związana z żadną sektą, wyznaniem, działalnością polityczną…”. Nie wiem czy każdy znajdzie na mityngu to czego szuka, ale ja uczęszczam na nie już od ponad 16 lat i mnie osobiście pomagają.

D.B.: Czy są jeszcze jakieś inne powody, które sprawiają, że uzależnieni mają problem z odnalezieniem się we Wspólnocie?

P.A.: Myślę, że początki – obojętnie, co robimy – zazwyczaj są trudne i ciężko jest się nam odnaleźć w nowej sytuacji. Osoba, która przestaje pić i chce zdrowieć, musi na trzeźwo pokonywać trudności dnia codziennego. Wspólnota  AA oferuje bardzo wiele różnych mityngów – także dla kobiet i młodych - i każdy ma prawo wyboru, gdzie pójdzie i gdzie będzie się czuć dobrze. Poznałem wielu alkoholików, którzy na początku nie mogli się odnaleźć na mityngach. Mówili: „To nie dla mnie”, „To jakaś sekta”, „Co oni tam wiedzą?”, itd. Po czym odchodzili ze Wspólnoty AA i… wracali do picia. W AA mówi się „przynieś na mityng ciało, a reszta przyjdzie później”.

D.B.: Wspólnota Anonimowych Alkoholików działa w 150 państwach świata. Czy Program AA różni się w zależności od kraju?

P.A.: Będąc w Nowym Yorku miałem ogromne szczęście i okazję odwiedzić Biuro Światowe AA (G.S.O.), gdzie na własne oczy przekonałem się, w jak wielu językach tłumaczona jest Wielka Księga AA. Zadałem wówczas pytanie, czy istnieje przekład na język chiński. Okazało się, że jeszcze nie - tak wielki kraj, ale wciąż nie widzą tam problemu. Jednak Program AA w tych wszystkich krajach, w których jest stosowany, nie różni się niczym. Tłumaczenia 12 Kroków i 12 Tradycji oraz Wielkiej Księgi są jednakowe. Kultura czy religia są bowiem przypisane do danego państwa. Program AA jest natomiast przypisany do całego świata i dla mnie osobiście jest to jeden z wielu cudów, które poznałem dzięki byciu we Wspólnocie.

D.B.: Czy Twoim zdaniem mityng może zastąpić terapię?

P.A.: To ciekawe pytanie. Moim zdaniem nie ma „złotego środka”. Znam ludzi, którzy nigdy nie byli na terapii, wstąpili do AA i od wielu lat pracują na Programie 12 Kroków, mają sponsora i zdrowieją. Nie można jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy coś można czymś innym zastąpić. Ja w 1997 roku skończyłem 60-dniową terapię zamkniętą w Stanominie, później, raz w tygodniu, uczęszczałem na zajęcia terapeutyczne w klubie Abstynenckim, a w pozostałe dni – chodziłem na mityngi. Tak było w pierwszym roku mojej abstynencji i pracy nad sobą. Na chwilę obecną nie wyobrażam sobie trzeźwienia bez mityngów. Dzięki nim zrozumiałem, że mogę się rozwijać, kształcić i pogłębiać wiedzę na temat mojej choroby. Zacząłem korzystać z dodatkowych możliwości pracy nad sobą. Ukończyłem Grupę Odnowy Duchowej (G.O.D.), Program Rozwoju Osobistego, Studium Pomocy Psychologicznej, Studium Terapii Uzależnień i wszelkiego rodzaju warsztaty oraz treningi. Chodzę na mityngi w Warszawie, w Polsce i za granicą, gdy jestem poza domem. Mnie osobiście to bardzo pomaga… Jak to mówią: „Nie wiem, jak to działa, ale… działa”. Wszystko, co robię dla swojej trzeźwości, pomaga mi poznawać siebie.


3 komentarze Skomentuj
powrót na górę
Napisz do nas!
Na pytania naszych Czytelników odpowiada dr med. Bohdan T. Woronowicz.
Wystarczy wypełnić poniższy formularz.

Odpowiedzi będą publikowane anonimowo na stronach portalu.
Przesłane w formularzu dane pozostają do wiadomości Redakcji.
Wyrażam zgodę na publikację w serwisie UZALEŻNIENIE.com.pl