Świat usłyszał o nim w 2010 roku za sprawą ostrzeżeń płynących z ust samej Matki Rosji – Matki, która dała mu życie wiele lat wcześniej, wykarmiając swe dziecię na własnej piersi, by w końcu wyrzec się syna i wygnać go. W następnych latach pojawił się w Niemczech, Szwecji i Norwegii, zostawiając po sobie nadgryzione kończyny i zielone łuski. A jesienią 2013 pławił się już w dobrobycie Ameryki – odciskając swe zęby na obrzeżach kolebki wolności i demokracji. Chodzą też plotki, że Polskę odwiedził przelotnie, jednak tego nie potwierdzono. Przez media okrzyknięty zabójcą-zombie, który pożera ludzi od środka. Matka mówiła do niego – krokodyl. O czym mowa?

 Nie obrażaj krokodyla, zanim…
nie znajdziesz się na drugim brzegu.
(przysłowie afrykańskie).

 Krokodyl to nazwa narkotyku opioidowego o zbliżonym do heroiny działaniu. Kilka lat temu został on wynaleziony w Rosji – w wyniku braku reakcji Federacji Rosyjskiej na rozprzestrzeniającą się epidemię uzależnienia od heroiny. Narkotyk ten stał się tańszą alternatywą dla uzależnionych od opioidów Rosjan, ponieważ koszt jego wyprodukowania nie przekraczał kilku polskich złotych. Składniki potrzebne do produkcji można było nabyć w najbliższej aptece czy sklepie chemicznym. Tańszy zamiennik heroiny szybko stał się popularny wśród chronicznie uzależnionych od opioidów, żyjących głównie  w małych i biednych miastach Rosji, gdzie leczenie i rehabilitacja osób uzależnionych praktycznie nie istnieje.  

Co skrywa krokodyl…

Krokodyl to tak naprawdę dezomorfina, czyli organiczny związek chemiczny zbliżony działaniem do morfiny, jednak kilka razy od niej silniejszy. Głównym składnikiem potrzebnym do uzyskania dezomorfiny jest kodeina, która występuje w wielu lekach na kaszel dostępnych w rosyjskich aptekach bez recepty. Sama kodeina jest silnym opioidem, jednak do otrzymania krokodyla nie wystarczy. Składniki potrzebne do ukończenia procesu produkcji to kwas solny, aceton, benzyna, jod i fosfor oraz siarka, czyli silnie żrące i toksyczne substancje, które bardzo szybko dokonują nieodwracalnych spustoszeń w organizmie użytkownika.

Kilka słów o heroinie

Heroina to substancja najsilniej i najszybciej uzależniająca – zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Skutkiem kilkakrotnego użycia heroiny jest silna potrzeba ponownego doświadczenia euforii po tym narkotyku, co powoduje głód psychiczny. Po mniej więcej dwutygodniowym zażywaniu, pojawiają się dolegliwości fizyczne, objawiające się bólami kości, stawów, biegunką i dreszczami. Dłuższe użytkowanie prowadzi do pełnoobjawowej zależności psychicznej i fizycznej.

Życie heroinisty przypomina legendarny film „Dzień Świstaka”, w którym bohater przeżywa codziennie ten sam dzień. Z tą różnicą, że bohater filmu dzięki tej zapętlonej codzienności nauczył się grać na pianinie, recytować na pamięć poezje i zdobył miłość życia… Dzień heroinisty jednak zapętla się wokół trzech czynności – załatwić kasę, kupić narkotyk, zażyć go. Później dochodzi czwarta: wkuć się –  bo niekiedy zajmuje to parę godzin… Każdy heroinista wie, że ten rytuał musi powtarzać w tej samej kolejności co 4-8 godzin, bo tyle działa heroina – później jest już tylko gorzej, a na grę na pianinie czasu nie wystarczy. Każdy heroinista wie, bo zdążył się już o tym przekonać, że gdy jedna z tych trzech świętych czynności nie wypali, czeka go niewyobrażalne cierpienie psychiczne i fizyczne, czyli zespół abstynencyjny.

Heroinista zrobi wszystko, żeby zdobyć heroinę. Posunie się do robienia rzeczy, o których nawet nie pomyślałby na trzeźwo – zresztą to nie on decyduje! Decyduje silne biologiczne i psychiczne uzależnienie, to właśnie ono prowadzi do pogwałcenia w sobie wszystkiego co ludzkie. Jeżeli w trakcie zażywania heroinista nie przedawkuje, nie trafi przypadkiem na detoks, nie skończy w więzieniu na większość życia, to zanim HIV zamieni się w AIDS, a HCV uaktywni, może tak pociągnąć od kilku do kilkudziesięciu lat – z przerwami na pobyty w szpitalach i ośrodkach. Jeśli jednak opioidowa wegetacja stanie się nie do zniesienia, heroinista ma w Polsce do wyboru: oddziały detoksykacyjne, 72 ośrodki stacjonarne, hotele, leczenie ambulatoryjne oraz programy leczenia substytucyjnego metadonem lub buprenorfiną – i to w każdym większym mieście. Rosyjskiemu heroiniście państwo gwarantuje co najwyżej detoks.

Podwójna osobowość krokodyla

Wracając do krokodyla – jego toksyczna, podwójna osobowość faktycznie ujawnia się w momencie zażycia, jednak nie tak spektakularnie i teatralnie, jak opisują to media. Dezomorfina ma właściwości przeciwbólowe i uspokajające, kilkakrotnie silniejsze od przeciętnej heroiny i medycznej morfiny. Dlatego też pierwszy kontakt z krokodylem nie powoduje zwykle niczego innego, jak ulgi i niestety krótkotrwałej euforii. Podwójna osobowość krokodyla polega na tym, że dezomorfina maskuje dolegliwości bólowe wywołane zanieczyszczeniami związanymi z przyjęciem toksyn użytych do produkcji (takich jak kwas solny, rozpuszczalnik, benzyna, jod i fosfor). Tym samym użytkownika nie spalają ognie piekielne, a wręcz przeciwnie – chwilowo odczuwa ulgę, co prowadzi do kolejnego zażycia. Ponieważ haj po krokodylu trwa 1,5 godziny, toteż częstość jego zażywania wzrasta. Tym samym wzrasta ilość toksyn wchłanianych przez organizm. Częstsze stają się iniekcje…


Zęby krokodyla i jego niechlubne imię…

Jednak to, że dezomorfina maskuje ból nie znaczy, że toksyny nie działają. Długo nie trzeba czekać, by na kończynach, a dokładniej w miejscach po ukłuciach, pojawiły się zrogowacenia o zielonym kolorze, łudząco przypominające powłokę krokodyla. Dochodzi do obumierania skóry i znajdującej się tuż pod nią tkanki łącznej, która jest spoiwem dla mięśni. Najpierw dochodzi do martwicy, następnie wdaje się gangrena, a zakażone, martwe ciało i mięśnie zaczynają gnić i odpadać od szkieletu kostnego. Aby zakażenie nie postępowało, jedynym wyjściem jest jak najszybsza amputacja zakażonej kończyny, a z reguły dwóch, trzech, a nawet czterech przy rozległej martwicy. Stąd też porównanie do zombie – ciało i mięśnie umierają, a właściciel tego nie odczuwa. Amputacja nie jest przywilejem dla każdego, dlatego że nieodczuwalne, rozprzestrzeniające się zakażenie prowadzi zwykle do śmierci. Szacuje się, że w Rosji jest około 250 tys. osób uzależnionych od krokodyla. Rocznie umiera około 30 tys. A średni czas życia użytkownika krokodyla od momentu pierwszego z nim kontaktu to 2-3 lata.

Epilog…

W Polsce, do dnia dzisiejszego nie odnotowano przypadków zażywania krokodyla. Do naszego kraju narkotyk ten nie zawitał i prawdopodobnie nie zawita. Rosjanie mają “krokodyla na miarę swoich możliwości”, Polska na miarę swych możliwości w odpowiednim momencie poszerzyła ofertę leczenia dla osób uzależnionych od heroiny, a przede wszystkim otworzyła się na redukcję szkód. Dzięki tej otwartości niemal w każdym większym mieście mamy programy leczenia substytucyjnego metadonem i buprenorfiną, w których uczestniczy około 2000 osób. „Leczenie farmakologiczne substytutami heroiny jest obecnie uznawane za najbardziej skuteczną formę pomocy użytkownikom opiatów. Według najnowszych danych EMCDDA (2013), w krajach Unii w programach substytucyjnych leczy się ok. 730 tys. osób, czyli ok. 50% uzależnionych od opioidów Europejczyków” – jak stwierdził Jacek Charmast w Raporcie Rzecznika Praw Uzależnionych (2012/2013).

Metadon, a także inne leki substytucyjne, są w Rosji zakazane, a ośrodki rehabilitacyjne oferujące terapię i wsparcie w powrocie do trzeźwego życia praktycznie nie istnieją. Jedyną formą pomocy jest detoksykacja, po której większość uzależnionych wraca do nałogu. Rosja stanowczo odcięła się od praktyk krajów europejskich związanych z leczeniem substytucyjnym osób uzależnionych od opiatów, nie oferując nic w zamian uzależnionym obywatelom, których według ekspertów jest w Rosji 4 miliony. Stawiając embargo na sprawdzone formy leczenia substytucyjnego, Federacja Rosyjska powołała do życia żrącego i toksycznego krokodyla – śmiercionośny narkotyk, który zabija głównie młodych uzależnionych ludzi.

W Rosji z powodu nadużywania narkotyków umiera 70 tys. ludzi. W 90 proc. są to osoby uzależnione od heroiny, która w 100 proc. napływa z Afganistanu i zanim popłynie dalej zalewa większą część kraju. Warto wyciągnąć wnioski z tego, co dzieje się w Rosji i zadać sobie pytanie – czy radykalnym podejściem do tematu narkotyków, opartym na karach, zakazach i stereotypowych przekonaniach, nie karmimy kolejnego krokodyla? Może  konserwatywna część naszego społeczeństwa zauważy że programy metadonowe to, nie „darmowe narkotyki” tylko realna alternatywa i faktyczny hamulec dla ewoluowania uzależnienia opioidowego. Warto też zdać sobie sprawę z tego, że zakazując i strasząc, nie otwieramy się na kontakt z młodymi ludźmi, a na pewno nie chronimy ich od realnych konsekwencji wynikających z używania substancji psychoaktywnych. Strasząc i zakazując otwieramy drzwi do oporu.

Autor: Marcin Zagański

zaganskiMarcin Zagański – psycholog specjalizacji klinicznej, Certyfikowany Specjalista Psychoterapii Uzależnień oraz Certyfikowany Realizator Programu Terapii Osób Uzależnionych od Kanabinoidów „CANDIS”. Psychoterapeuta indywidualny i grupowy – od 12 lat zajmuje się psychoterapią, starając się przełamywać schematy i stereotypy związane z problematyką uzależnień i współuzależnień. W pracy psychoterapeutycznej najbliższe są mu nurty psychoterapii, humanistyczno-egzystencjalnej,  Psychoterapia Gestalt, Analiza Transakcyjna, Paradoksalna Teoria Zmiany oraz Psychodrama. Interesuje się Psychoterapią Redukcji Szkód w uzależnieniu, polityką narkotykową, egzystencjalnym pojęciem wolności, odpowiedzialności i lęku w codziennym życiu oraz w psychoterapii. Jest założycielem i kierownikiem Centrum Psychoterapii Uzależnień i Współuzależnień „Autonomia” w Poznaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *